FANDOM


Historia o Straży Żywiołów jest moją kolejną opowieścią. Wydarzenia w niej opisane, przedstawiają te z serialu w zmienionej przeze mnie formie. Opowieść rozpoczyna się w miejscu zakończenia Zatrutej Trylogii. Jej zakończenie, to ostatni odcinek 1. sezonu Legend Chimy. Zachęcam to częstego zaglądania tutaj, ponieważ ze względu na wakacje, mam zamiar wstawiać nowe rozdziały tak często jak to tylko możliwe.

Część 1. "Przysięga"
Rozdział 1. "Rafael"

Laval zaintrygowany całą sprawą udał się na Bagna Krokodyli. Spotykał w pełni wyposażone konwoje wojsk Cragger'a. Mimo niepokoju nie zbaczał ze ścieżki. Kierując się wskazówkami Lastes'a, Laval dotarł na zaciemnioną polanę. Czekał na niego przewodnik.
- Witaj Lwi Książe. Możemy ruszać do Strażnicy?
- Czekaj. Znam cię. Jesteś Rafael. To ty zabrałeś nas z Magmowych Gór.
- Prawda. Tak naprawdę od 10 lat byłem szpiegiem Straży w Zakonie Zmierzchu. Resztę wyjaśni ci Lastes. Chodź. Zaprowadzę cię do niego.
Rafael zaprowadził Laval'a do otoczonego górami wodospadu.
- Tam, za tymi skałami jest wejście. Aby przejść musisz znać hasło. A brzmi ono:
"Gdy zjednoczysz żywioły, doświadczysz mocy". -to powiedziawszy Rafael odszedł w stronę bagien.
Laval podszedł do wejścia i wypowiedział hasło. Skała, przed którą stał zniknęła w ziemi otwierając przejście. Lew wszedł do środka.

Rozdział 2. "Strażnica Żywiołów"
Laval trafił do ogromnej jaskinii. W każdym miejscu widniały dalsze korytarze. Z rozmyślań wyrwał go głos Lastes'a.
- Witaj Lwi Książe. Cieszę się, że skorzystałeś z zaproszenia.
- To bardziej ciekawość. Chcę, abyś mi wszystko wyjaśnił.
- No dobrze. Skoro tego chcesz. Wieki temu cała Chima była wyniszczona przez wojnę. Mimo sprzeciwów poddanych przywódcy plemion nie zawierali pokojów. Wtedy najbardziej zniesmaczeni wojną postanowili zrzeszyć, innych o podobnych poglądach. Początkowo była ich garstka. Ale w miarę, jak zaczęli ingerować w wojnę, zdobywali coraz to nowych wojowników. Wkrótce plemiona zaczęły się ich obawiać. Podpisano wtedy Wielki Pokój. Jednak nie trwał on długo. Były osoby, którym nie podobał się nowy gracz na arenie. Postanowiły go usunąć. Założone zostały inne zakony. Pośród nich istniejące do dzisiaj Świtu i Zmierzchu. Dokonali oni przewrotu i wybili ponad 95 % Strażników. Nieliczni, którzy ocaleli, ukryli się i zaczęli zbierać siły do kontrataku. Jednak po klęsce, w szeregach Straży pozostało jedynie 5 osób. Przekazywali oni swym dzieciom całą prawdę. Szkolili je i wcielali do Straży. Do dnia dzisiejszego przeżyło tylko dwoje potomków. Ja i Lessandra. Jednak nie mam o niej żadnych świeżych informacji.
- Więc to tak powstała Straż Żywiołów?
- Tak. Teraz dzięki twojej pomocy możemy odbudować Straż. Pokonać i zjednoczyć Światło i Mrok. Przepowiednia mówi, że gdy Mądre Światło i Silny Mrok wstąpią w szeregi Straży, będzie ona mogła dokonać wszysktiego.
Nagle wbiegł Rafael, przerywając opowieść.
- Lastes'ie. Mamy problem. Eris i oddział myśliwych zostali złapani przez Świt.
- Gdzie ją wiozą.
- Kierowali się w stronę Krain Zewnętrznych.
- Czy to możliwe, że zmierzają w stronę meteorytu?
- Najprawdopodobniej. Mamy mało czasu, żeby złapać ich przed wyjazdem.
- Nie będziemy walczyć z nimi tutaj. Będziemy ich śledzić, a oni zaprowadzą nas do meteorytu. Rafael, ty zatroszczysz się o transport. Gdy dam ci sygnał polecisz na nasze współrzędne. Tylko zapamiętaj opróżnić ładownię. Laval. Ty i ja ruszamy śladem konwoju.
Laval lekko zmieszany przytaknął i wyruszył z Lastes'em w stronę Krain Zewnętrznych.


Rozdział 3. "Obóz"
Po około godzinie śledzenia konwoju, Laval i Lastes dotarli do obozu wydobywczego.
- Mają rozmach. Już widzę 5 Prałatów i 20 Blasków. Dodatkowo całą masę robotników.
- No to co robimy?
- Ty mi powiedz.
- Wchodzimy do obozu, zabieramy rudę meteorytu, uwalniamy naszych i kilku więźniów. Następnie wychodzimy z obozu i wzywamy Rafael'a.
- Dobry plan. No to ruszamy.
Laval i Lastes przekradli się przez bramę i dotarli do magazynu.
- Lwi Książe. Ja zostanę i zabiorę troche rudy. Ty ruszaj do obszaru wydobycia i poszukaj rekrutów.
Laval udał się do krateru. Dzięki swojemu treningowi udało mu się dojść tam bez wszczynania alarmu. Bez problemu odnalazł grupkę kopaczy, którzy wyraźnie opracowywali plan ucieczki. Podszedł do nich i zaoferował pomoc.
- Witajcie.
- Kim jesteś?
- Mogę wam pomóc w ucieczce, jeśli powiecie mi coś.
- Co chcesz wiedzieć?
- Gdzie mogę znaleźć Orlicę? Wiem, że niedawno dostarczono tu nową paczkę kopaczy. Wśród nich była ona. Wiecie gdzie jest?
- Chodź z nami zaprowadzimy cię do niej.
Laval zaufał kopaczom i poszedł za nimi do baraków.
- Eris, jest w tym budynku.
- Skąd znasz jej imię.
- Każdy tu je słyszał.
- Skoro mi pomogliście, to wam pomogę. Udajcie się z ładunkiem rudy do magazynu. Zamiast do niego wchodzić, obejdźcie go. Na tyłach spotkacie się z Lastes'em. Powiedzcie, że przysłał was Lwi Książe.
Kopacze odeszli, a Laval wszedł do baraku. Spostrzegł śpiącą samotnie Orlicę.
- Ej. Wstawaj.
Eris widocznie zmęczona obudziła się. Jednak na widok Laval'a, od razu odzyskała energię.
- Laval, czy to ty?
- Tak. Chodź zabiorę cię stąd.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę.
- Ja też, ale nie czas teraz na to. Musimy uciekać.
Laval zaprowadził Eris bocznymi zaułkami do magazynu.
- Lastes. Jesteśmy.
- Dobra wychodzimy. Rafael możesz lecieć. Wyląduj 2km na południe od naszej pozycji. Uciekinierzy zabrali rudę i wyruszyli na miejsce spotkania. Rafael już na nich czekał. Wszyscy wsiedli do pionowzlotu i odlecieli do Strażnicy.
- Laval. Pamiętasz, jak mówiłem o historii Straży?
- Tak. A o co chodzi?
- Chcę, abyś został Strażnikiem.
- Kusząca oferta, ale wolę wrócić do normalnego życia.
- Czy ty nie rozumiesz. Nie masz już normalnego życia. Jesteście skończeni. Ty i Eris. Zakony rozpuściły o was nieprawdziwe informacje. Każde plemię na was poluje. Dziwię się, że jeszcze nie zwołali Polowania.
- Dzięki za dobre rady, ale wolę sprawdzić wszystko osobiście.
- Dobrze więc. Jeśli taka jest twoja wola. Idź. Nie będę cię powstrzymywał.
Laval odszedł i ruszył w stronę Cavory. W stronę starego domu.

Rozdział 4. "Rewolucje"
Laval opuścił Strażnicę i udał się w kierunku Cavory. Był już późny wieczór, więc Lwi Książe bezproblemowo omijał konwoje i oddziały Cragger'a. Teraz gdy jego głowy nie zaśmiecały myśli o ostatnich wydarzeniach, zrozumiał, że Lwy są w poważnym niebezpieczeństwie. Ta świadomość sprawiała, że jeszcze szybciej chciał dostać się do swojego ojca.
W tym samym czasie. Lwia Sala Tronowa.
- Panie. Jeden ze zdrajców zbliża się do miasta.
- Kto?
- To Laval. Sądząc po jego zachowaniu nie wie w co się pakuje.
- To dobrze. Zajmijcie się nim.
Tajemniczy doradca odszedł, tymczasem do Lagravis'a podszedł Longtooth.
- Czy jesteś pewien, że twój syn to zdrajca?
- Nie, nie jestem pewien. Jednak po tym co słyszałem, nie mogę nie zareagować.
- A pomyślałeś, że może on chce to wyjaśnić?
- Może i masz rację. Ale nie mogę sprzeciwstawić się Zakonowi. Zyskali nad nami zbyt wielką przewagę. Obserwują mnie gdziekolwiek się nie ruszę. Jeśli chcesz, to na własną rękę będziesz musiał znaleźć pomoc.
- A co ze Strażą Żywiołów? Może oni by nam pomogli.
- Przecież Straż nie istnieje od momentu, gdy odkryliśmy ich kłamstwa.
- Ale czy aby napewno? Cóż, nie będę podważał autorytetu Króla. Oddalę się.
- Longtooth. Tylko nie zrób nic głupiego.
Longtooth wyszedł, a Lagravis zaczął trawić całą sytuację.
Laval dotarł na skraj lasu. Przed nim roztaczał się widok na Arenę. Postanowił ruszyć do miasta. Gdy tylko straże go zobaczyły natychmiast rozpoczęły ostrzał. Pierwszy pocisk trafił Laval'a w lewe ramię, a drugi w prawe kolano. Upadając spostrzegł kto do niego strzelał. To nie była Lwia Gwardia. To byli Strażnicy Zakonu Świtu. Laval przypomniał sobie słowa Lastes'a. Zrozumiał w jak beznadziejnej jest sytuacji. W momencie gdy strażnicy podbiegli do zdrajcy, Laval był już nieprzytomny.

Rozdział 5. "Egzekucja"
Laval obudził się w celi. Był przykuty do ściany. Ostatnie co pamiętał, to godzinne przesłuchanie. Ponieważ nic nie wiedział, jego odpowiedzi niezadowalały Egzekutora. Zdążył się przyzwyczaić do tego przez ostatni miesiąc. Nagle usłyszał tupot pancernych butów. Drzwi do celi się otworzyły, a przed nim stanął Lagravis, Longtooth i Leonidas.
- Laval, jak dobrze cię widzieć.
- Ciebie też ojcze.
- Proszę cię. Musisz powiedzieć im prawdę. Wyjaw im wszyskto co chcą wiedzieć, to może rozważą propozycję uwolnienia cię.
- Nie mogę im nic powiedzieć, ponieważ nic nie wiem. Lastes nie zdążył mi zbyt wiele wyjaśnić.
- Czy ty powiedziałeś, Lastes?
- Tak. Dlaczego cię to dziwi?
- Dawno temu byliśmy sobie przyjaciółmi. Pewnego razu wybraliśmy się na bagna. On jak zwykle się popisywał. Na nieszczęście, wpadł do głębokiego dołu. Usłyszeliśmy tylko trzask łamanych kości. Nie wydał oznak życia. Dostało nam się bardzo surowo. Zabroniono nam się spotykać. Myśleliśmy, że nie żyje.
- Lavertus'ie. Twoje odwiedziny się zakończyły.
- Do zobaczenia synu.
Po tej rozmowie Laval był tak wycieńczony, że natychmiast zasnął. Ocknął się dopiero 3 dni później, gdy przyszli po niego Leonidas i Loongtooth.
- Wstawaj Laval.
- Co się dzieje?
- Dziś dzień twojej egzekucji.
- Jak to?
- Nie powiedzieli ci? Cóż, dostaliśmy rozkaz od twojego ojca i musimy go wykonać.
Leonidas i Loongtooth zawlekli na wpół żywego Laval'a na Arenę. Wszyskto było gotowe. Ustawiono szubienicę, a cały teren zablokował Świt i Zmierzch. Na jego egzekucję zebrał się ogromny tłum. Laval zauważył, że są tu jego przyjaciele. Gorzan, Bladvik, Rogon, Worriz i Cragger. Nie zabrakło też Razar'a. Laval stanął na podwyższeniu.
Na jego szyję założono pętle. Usłyszał ten sam nieprzyjemny głos Egzekutora, który go przesłuchiwał.
- Laval'u. Lwi Księciu. Synu Lagravis'a. Spadkobierco tronu Lwów. Niniejszym stawiamy ci zarzut zdrady swego plemienia, krainy Chima, oraz jej mieszkańców. Dopuściłeś się również dezercji z zakonu, do którego wstąpiłeś z własnej, nieprzymuszonej woli. Co masz na swoją obronę?
- Nic.
- Dobrze. W świetle dowodów, oraz zeznań niniejszym skazuję cię na śmierć przez powieszenie. Jakieś ostatnie słowa?
- Chcę tylko powiedzieć, że Straż i tak was znajdzie.
Na dźwięk słowa "Straż" rozbrzmiały pomruki.
- Cisza. Skoro dopełniliśmy formalności, pora na czyny.
Egzekutor przesunął dźwignię, a Laval stracił grunt pod nogami. Ostatnim spojrzeniem  spostrzegł Eris.

Rozdział 6. "Ratunek"
Eris, Lastes, Rafael, Erianna i Crist dotarli do Miasta Lwów na dwie godziny przed planowaną egzekucją. Oddział przybył, aby odbić Laval'a i przy okazji poszperać w Lwich Archiwach. Zadaniem Eris i Crist'a było zaczajenie się do czasu egzekucji, oraz znaleźć dobre pozycje i opcjonalne drogi ucieczki. Natomiast cała reszta udała się do Lwiego Miasta. Grupą w środku dowodził Lastes, grupą na zewnątrz Eris. Całość koordynował Cerid.
- Dobra. Lastes wchodzicie.
Grupa infiltracyjna wkroczyła właśnie do Miasta.
- Z wejścia powinniście widzieć cały plac. Zlokalizujcie największe skupisko straży w mieście.
- Widzimy. Będzie się trudno przedostać. Są inne wejścia?
- Tylko przez kanały. Ale to zbyt czasochłonne.
- Mam pomysł. Tam są sami faceci, prawda?
- No, tak. Co masz zamiar zrobić?
- Gdy odciągnę ich uwagę wejdźcie do środka. Ja spotkam się z wami przy podziemnym wejściu do Archiwum, gdy wykonacie zadanie.
Erianna wyprostowała się i ruszyła w stronę straży.
- Przepraszam was. Czy możecie mi powiedzieć, gdzie jest targ?
- Oczywiście. To zaraz za rogiem. Pokażę pani gdzie.
- Idę z wami. Znając twoje zdolności nawigacyjne od razu się zgubisz.
- Dobra ja też idę. To nie fair, że jest egzekucja, a my musimy kisić się w mieście.
W ten sposób z 5 strażników zostało 2.
- Skubana. Dobra jest. Okej, idziemy.
Oddział Lastes'a przekradł się do budynku.
- Cerid, jesteśmy w środku. Czego mamy szukać?
- Skierujcie się do południowego skrzydła budynku. Waszym celem, jest stara mapa Chimy. Taka zawierająca lokalizacje innych Strażnic i Sanktuariów. Weście też informacje na temat obróbki meteorytu. Przyda nam się taka wiedza.
Lastes i reszta posługując się wskazówkami Cerid'a odnalazła interesujące ich księgi. Zebrali się przy wyjściu i przedostali się na zewnątrz przy pomocy kanałów. Po drodze spotkali Eriannę, która do nich dołączyła. Na zewnątrz skontaktował się z nimi Cerid.
- Dobra robota. Zajmijcie pozycje. Egzekucja zacznie się za 40 minut. Eris i Crist są już na miejscu. Pospieszcie się.
Podczas, gdy oddział Lastes'a zbierał dokumenty, Eris i Crist lepiej się poznali. Oba oddziały spotkały się na wzniesieniu otoczonym lasem.
- Skoro wszyscy są w komplecie, możemy zaczynać. Snajper zostaje tutaj i eliminuje odizolowanych przeciwników. Eris obejdzie wszysko i zajmie pozycję jak najbliżej szubienicy. Ja postaram się unieszkodliwić Prałatów, gdy wszystko się zacznie. Erianna dotrze do magazynu z paliwem i wywoła zamieszanie wysadzając go. Rafael, jak
zwykle zajmie się transportem. Gotowi?
- Tak.
- Gotowy.
- Przygotowana.
- Możemy odpalać.
- Powodzenia. Ruszamy.
Wszyscy zajęli swoje pozycje. Teraz nadeszła najtrudniejsza chwila. Muszą zgrać się w czasie. To nie był trening. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że jeśli coś spartaczą, to Laval zginie. Mięli świadomość, że bez niego wszystko co osiągnęli pójdzie na marne. Po chwili ujrzęli Leonidas'a i Longtooth'a niosących Laval'a. Wszystkim zaparło
dech w piersiach, gdy ujrzeli stan więźnia. Eris zastanawiała się czy nie jest to przypadkiem egzekucja trupa. Jednak Laval żył. Chociaż jego płomień może w każdej chwili zgasnąć.
- Pamiętajcie, ruszamy gdy Egzekutor skończy mówić.
Gdy zakończyła się przemowa, wszystko ruszyło. Eris zerwała się do biegu. Lastes już zajął się dwójką Prałatów, którzy stali z boku. Erianna zaczęła przygotowywać zapalnik. Crist położył trupem już 10 Cieni i 7 Blasków. Eris doskoczyła do Egzekutora i zabiła go ostrzem schowanym w rękawie. Sprawnym ruchem wyjęła jego miecz i odcięła Laval'a. Pod szubienicą już czekał Rafael.
- Dobra mam go. Spadamy.
Erianna wysadziła skład. Wszędzie zapanował chaos. Korzystając z zamieszania drużyna udała się do pionowzlotu, który ukryli na polanie niedaleko. Mimo początkowych trudności w planowaniu, ostatecznie udało im włamać się do archiwum i odbić Laval'a. To sprawiło, że plemiona Chimy zaczęły wierzyć w powrót Straży Żywiołów.

Rozdział 7. "Odprawa"
Gdy Laval się ocknął ujrzał stojącego nad nim Lastes'a.
- Żyjesz? Nic ci nie jest?
- Trochę mnie głowa boli.
- To minie. Spróbuj wstać.
Laval mimo bólu zdołał się podnieść.
- Chodź za mną. Jak zapewne wiesz, nasza Straż ma poważne problemy. Potrzebujemy rekrutów. Inaczej będzie po nas. Oprócz wojska potrzebujemy także wielu innych rzeczy, ale skupmy się na werbunku. Dokładnie 30 dni temu zadałem ci pytanie. Dziś je ponawiam. Czy w świetle ostatnich wydarzeń jesteś gotów wstąpić w szeregi Straży?
- Tak. Jestem gotów.
- Cieszę się, podobnie jak Eris. Dobra tośmy sobie pogadali. Czas na próbę.
- Jaką próbę?
- Każdy kto chce zostać Strażnikiem, musi przejść próbę. Każda z nich przybiera formę misji. Kompletujemy 5-cioosobowy oddział, któremu wytyczamy zadanie. Jeśli zespołowi się powiedzie i wrócą wszyscy, to zostają oni oficjalnie wcieleni w szeregi Straży.
Laval i Lastes dotarli do celu podróży, czyli pokoju odpraw.
- Dziś mam zaszczyt wysłać was na próbę. Będzie to sprawdzian umiejętności i inteligencji. Waszym zadaniem na tej próbie będzie włam do Posterunku Światła na Bagnie Krokodyli. Pora, abyście poznali swoje przydziały. Crist, ze względu na swoją precyzję zostajesz Snajperem. Erianno, tobie przypada rola Sapera. Cerid, to wasz nowy Kooperator. Eris zostajesz Zwiadowcą. Laval, tobie przypada najtrudniejsza rola Skrytobójcy. Omówcie plan. Gdy będziecie gotowi wyruszycie. Po wyjściu macie 48 godzin na powrót. Lądowisko ustalicie z Rafael'em.
Lastes oddalił się, aby nie przeszkadzać rekrutom. Ciszę przełamał Kooperator.
- Mam plan. Wylądujemy tutaj, na górze. Z niej zjedziecie na linach, a Crist będzie was osłaniał. Na miejscu Erianna spróbuje znaleźć przekaźnik i podłożyć ładunki. W tym samym czasie Laval i Eris przedostaną się do samej stacji i przeszukają ją pod kątem informacji odnośnie dostaw broni, zapasów, więźniów i meteorytu. Dobry plan?
- Wiesz co? Ty to masz głowę do planowania. Chyba możemy ruszać. Idziemy po sprzęt i zabieramy się stąd.
Laval, Eris, Crist, Erianna i Cerid udali się do zbrojowni. Skrytobójca zadowolił się krótkim ostrzem, Mizerykordią. Eris wzięła lornetkę, długi łuk oraz dwa sztylety. Crist zabrał miotacz z celownikiem, tłumikiem i dużym zapasem amunicji. Erianna zaopatrzyła się w materiały wybuchowe i dwie kusze montowane pod karwaszami. Cerid wziął duży zapas noży do rzucania, tarczę balistyczną i miotacz automatyczny. Ponadto każdy członek zespołu został wyposażony w urządzenie komunikacyjne. Eris, Laval, Erianna i Gerid zabrali także sprzęt do wspinaczki. Po dokładnym przedyskutowaniu planu i wprowadzeniu kilku poprawek Oddział Uderzeniowy Alpha był gotowy do drogi.

Rozdział 8. "Posterunek"
O.U.A. dotarł na miejsce zrzutu o godzinie 19. Plan zakładał brak alarmu, jednak na wszelki wypadek opracowano plan uprowadzenia motocykli, gdyby wszystko szlag trafił. Crist zajął miejsce na klifie, a grupa infiltracyjna rozpoczęła spacer po zboczu. Pół godziny od wylądowania byli już na dole. Ponieważ była jesień, słońce prawie całkowicie schowało się za horyzont.
- Eris skieruj się w stronę tego budynku z anteną. W środku odnajdź pokój kontroli i sprawdź tematy przesyłanych informacji. Wszystko co uznasz za przydatne skopiój na ten nośnik. Laval będzie cię ubezpieczał. Ja i Erianna udamy się na szczyt stacji zaminować antenę. Gdy skończymy dołączymy do was w pokoju kontroli. Uprzedzimy was gdy będziemy wchodzić.
Grupa rozdziliła się. Laval i Eris udali się do budynku, natomiast Cerid i Erianna rozpoczęli wspinaczkę na dach. Zaraz przy wejściu Laval zdjął dwójkę strażników.
- Nie masz żalu do siebie robiąc to?
- Mam. I to wielki, ale nauczono mnie z tym żyć. Ruszajmy dalej. Musimy znaleźć pokój kontroli.
Laval był zaniepokojony małą ilością straży w budynku. Obawiał się wykrycia ich towarzyszy. Jednak tak nie było. Stacja została osłabiona kilka dni wcześniej, aby wzmocnić północną granicę z Krainami Zewnętrznymi, która była pod ciągłymi atakami przyszłej sojuszniczki Lastes'a. Eris znała rozkład pomieszczeń więc dotarcie do celu nie sprawiło im dużo problemów. Tymczasem Erianna i Cerid dotarli na dach.
- Dobra. Erianno podłóż materiały wybuchowe przy każdej podporze.
- Zrobione. Co teraz?
- Przypnij się obok. Zjedziemy do centrum kontroli po linach. Laval, czy pokój jest czysty?
- Tak. Wszystko gotowe, możecie wchodzić.
Erianna i Gerid zjechali na linach do poziomu centrum kontroli. Krokodyl przeciął szybę i obie grupy połączyły się w jedną.
- Crist jak tam sytuacja?
- Nie za dobrze. Koło budynku zaczyna kręcić się coraz więcej ochrony. Zalecam jak najszybszą ewakuację.
- Odmawiam. Pobraliśmy dopiero połowę danych.
- Niech ci będzie. Dokładnie pod budynkiem jest sieć energetyczna. Możecie ją uszkodzić, aby zwiększyć swoją szansę na pozostanie niezauważonymi.
- Laval. Zajmiesz się tym?
- Spoko. Za chwilę będe z powrotem.
Lew wyskoczył przez okno i spadł akurat na strażnika. Zabił go i wciągnął do cienia. Następnie skierował się do najbliższego włazu. W tunelu konserwacyjnym Laval odnalazł plontaninę rur i kabli. Idąc za przewodami dotarł do bezpieczników.
- Cerid jestem na miejscu. Jak mam wyłączyć to dziadostwo?
- Zdejmij obudowę i przetnij wszystkie kable kiedy skończymy.
- Ile danych pobraliśmy?
- Już prawie wszystkie. Gotowe, przecinaj. Gdy padnie zasilanie spotkaj się z nami przy klifie będziemy czekać.
Laval zdjął obudowę i przeciął różnokolorowe kable. Momentalnie światła zgasły i w tunelu zapanował Mrok. Na całe szczęście przez wiele lat oczy Laval'a przyzwyczaiły się do częstych ciemnośći. Bez problemu wydostał się z tunelu. Przy włazie stał strażnik, którego zrzucił do szybu. Przegrupował się z resztą oddziału.
- Gotowe. Prąd wyłączony. Możemy spadać.
- Zapnijcie się. Crist wciągaj.
Po około minucie O.U.A. był już na klifie.
- Powiadomię Rafael'a o sukcesie i poproszę o ewakuację.
Po 5-ciu minutach przybył transport, który zabrał drużynę do Strażnicy. Zanim wylecieli Erianna uruchomiła bomby i wysadziła antenę. Zanim obóz ogarnęła kompletna panika bohaterowie byli już zbyt daleko. Po powrocie powitał ich Lastes.
- Witajcie. Cieszy mnie wieść o waszym sukcesie. Od wielu pokoleń Straż stała na pograniczu Światła i Mroku. Nie była ani jednym, ani drugim. Była neutralna. Lecz teraz czasy się zmieniły. Jesteśmy zmuszeni opowiedzieć się za, którąś ze stron.Być może istnieje jeszcze trzeci gracz w tej grze. Od dzisiaj jako pełnoprawni Strażnicy Żywiołów zostajecie wcieleni w szeregi Straży. Działajcie mądrze, rozważnie i honorowo. Nigdy nie znirzajcie się do poziomu wroga. Wyciągajcie wnioski ze wszystkiego co was spotka. Władamy żywiołami, aby pomagać ludziom. Należymy do Straży. Witajcie w naszych szeregach. Dzisiaj staliście się 1. Elitarnym Oddziałem Straży. W skrócie EOS 1. Teraz możecie zacząć świętować. Dzięki wam upiekliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu.
To przełomowe wydarzenie było kluczem do wszystkich wydarzeń jakie wystąpią, wraz z ich konsekwencjami.

Część 2. "Strażnicy czy Najemnicy"
Rozdział 1. "Moc i zadanie"

Kilka dni po otrzymaniu tytułu Strażników EOS 1 został wezwany do sali odpraw.
- Witajcie. Jako Strażnicy Żywiołów musicie posiadać moc, aby wykonywać swoje obowiązki. Chodźcie za mną, a otrzymacie swoje pierwsze Żywioły.
Cerid, Crist, Erianna, Eris i Laval ruszyli za Lastes'em do Kaplicy.
- Teraz podejdźcie i stańcie na środku sali. Pozwólcie, aby Żywioły was wybrały.
Pierwszy wyszedł Duch Wiatru. Natchnął on Eris. Duch Ziemi obrał za cel Cerid'a. Laval został opętany przez Ducha Ognia. Crist'owi przypadł Duch Wody. Natomiast Erianna otrzymała dar od Ducha Roślinności.
- Jak się czujecie. Kręci wam się w głowie?
- Trochę tak.
- To dobrze. Na całe szczęście nie pojawiły się żadne komplikacje. Idźcie do swoich kwater. Gdy wypoczniecie i przyzwyczaicie się do swoich darów, przyjdzcie do sali odpraw. Mam dla was zadanie.
Następnego dnia EOS 1 stawiło się w komplecie u Lastes'a.
- Gotowi do następnej misji?
- Prosze określić nasz cel.
- Cieszy mnie wasz entuzjazm. Dziś chcę, abyście pomogli mieszkańcom pobliskiej wioski. Dostałem raport od wywiadu, że Mrok urządza tam prawdziwe piekło. Zwiad nie dostrzegł zbyt dużego zagrożenia. Jednak jest problem. Gdy Zakon się zorientuje co się stało to przyślą oddział by to odbić.
- Możemy zostawić tam jeden z EOS-ów.
- Dobry pomysł. Zajmijcie wioskę, a ja zatroszczę się o posiłki. Musicie także bronić wioski do momentu dotarcia zmienników. Popytajcie mieszkańców, może zgodzą się pomóc w obronie.
EOS 1 zabrał podstawowe wyposażenie i skierowali się na lądowisko.

Rozdział 2. "Podbój"
1. Elitarny Oddział Straży został zrzucony w lesie 1km od wioski. Przegrupowali się na linii bagiennych drzew. Przed nimi rozciągał się pełen widok na wioskę.
- Mam plan.
- Więc mów.
- Laval musi pójść przodem. Zabijesz każdego kogo możesz i wrócisz. Wtedy wparujemy tam i zniszczymy resztę oporu. Następnie pomyślimy nad ewentualną obroną.
Lwi Książe wyruszył w stronę osady. Pierwszy wróg jaki wpadł mu w oko był snajper na wieży kościelnej.
- Cerid tu Laval. Mam inny plan. Zbliżcie się do wioski. Kiedy usłyszycie ekslozję zaatakujecie.
- Zgoda. Przemieszczamy się.
Po kilku minutach ponownie odezwał się Cerid.
- Laval jesteśmy gotowi. Możesz zaczynać.
- Zrozumiałem. Atakuję.
Laval skoncentrował się i zaczął intensywnie myśleć o Ogniu, który otrzymał. Postarał się skumulować go w dłoni. Gdy otworzył oczy ujrzał swoją płonącą rękę, a w rzeczywistości kulę ognia. Laval wypuścił Ogień z dłoni, a po chwili wieża zniknęła w obłokach płomieni i dymu. W tym momencie Crist rozpoczął ostrzał. Natomiast cała reszta
czyściła wioskę fragment po fragmencie. Po kwadransie krótkich starć obrońcom skończyli się żołnierze. Wioska znalazła się pod wpływem Straży. Po walce Laval ustalił plan obrony i współpracy ze starszym wioski.

Rozdział 3. "Do broni"
O godzinie 19.00 do EOS w wiosce Larem dotarła wiadomość o kontrataku wroga. Spodziewany atak nastąpił godzinę później, kiedy przesłuchiwano szpiega znalezionego w wiosce.
- Ponawiam pytanie! Co tu robisz!?
- Już ci mówiłem, że nie odpowiem.
- Napewno? Ostatnia szansa. Po co cię przysłali?
- Wal się!
Laval sięgnął do kabury za pasem i wyjął pistolet. Po chwili oględzin błyskawicznie wycelował i posłał kulkę między oczy szpiega. Nagle do pokoju wbiegł Crist.
- Laval! Kontratak. Cerid potrzebuje cię przy południowych fortyfikacjach.
- Ruszam.
Laval zabrał ekwipunek i ruszył w stronę Cerid'a.
- Cerid mów do mnie! Co się dzieje?
- Odcieli nas. Zostaliśmy przyparci. Bronimy się na posterunku.
- Przyjąłem. Będę za 3 minuty.
- Pospiesz się!
Laval biegł co sił w nogach. Dotarł do posterunku. Udało mu się przemknąć przez blokadę.
- Cerid! Jestem.
- Co robimy?
- Sytuacja nie wygląda najlepiej. Ale mam plan. Na mój znak otworzycie ogień przez okna. Ja wyskoczę przez drzwi i spróbuję dotrzeć do ich żołnierzy.
- Dobra. Lecimy.
Laval wywalił drzwi, a bojownicy rozpoczęli ostrzał. Bezproblemu dotarł do linii wroga i zaczął wyrzynać całą obstawę.
- Laval! Dostałem raport od Crist'a. Wycofują się. Złapmy jak najwięcej uciekinierów. Może uda nam się wycisnąć z nich informacje
EOS 1 odniosło sukces. Udało im się obronić Larem. Wioska znalazła się pod panowaniem Straży. Nie musięli się już martwić o wyżywienie. Pozostał im tylko problem rekrutów.

Rozdział 4. "Pobór"
EOS 1 został wezwany do sali odpraw. Na miejscu zastali oddział rekrutów. Po chwili dołączył również Lastes.
- Witajcie. Dziś chcę aby 1. Elitarny Oddział Straży nawiązał współpracę z naszymi nowymi rekrutami. Waszym celem będzie atakowanie nieprzyjacielskich konwojów. Przez okres jednego tygodnia będziecie także starali się pomagać cywilom w niebezpieczeństwie. W razie problemów możecie wrócić by odpocząć. Wyruszacie jutro z samego rana. Lastes oddalił się. Laval przemówił pierwszy.
- Więc tak. Mamy za zadanie wybrać piątkę i trenować ją. Za chwilę po kolei będziecie do nas podchodzić. Jeżeli ktoś nam podpasuje stanie się uczniem i rozpocznie trening z jednym z nas. Niech podejdzie pierwsza osoba.
Po około pięciu kandydatach przyszła kolej na młodą lwicę.
- Witaj. Jak się nazywasz?
- Jestem Lellis. W wiosce należałam do grupki myśliwych. Potrafię strzelać z łuku i konstruować średnio zaawansowane pułapki. Do moich zdolności zalicza się również maskowanie.
- Jak myślicie, kto powinien ją uczyć?
- Proponowałabym Laval'a. Przyda mu się damskie towarzystwo.
- Co masz na myśli?
- Nic szczególnego. Skoro chcecie, to mogę się nią zaopiekować. Lellis podejdź. Od dziś jesteś moim uczniem.
- Dziękuję. Nie zawiodę.
Kilku rekrutów dalej pojawił się młody orzeł.
- Jak się nazywasz?
- Nazywam się Erin. Mam dużą wiedzę w zakresie balistyki i obsługi broni. Byłem partyzantem działającym w regionie Kamieniołomu Nosorożców.
- Sądzę, że będziesz jak znalazł dla Crist'a. Przyda mu się pomocnik.
- Ustalone. Wchodzisz młody.
Następny w kolejce pojawił się krokodyl.
- Nazywam się Callen. Byłem radiooperatorem głównego sztabu partyzantów na Bagnie Krokodyli.
- Cerid, weźmiesz go?
- Z chęcią przyjmę cię na ucznia.
Po kolejnych pięciu minutach podszedł wilk w mniej więcej w wieku Eris.
- Jestem Wollan. Tropiciel, myśliwy, zwiadowca i dezerter.
- Dezerter?
- Tak. Zdezerterowałem z Legii Wilczej.
- Co to za oddział?
- Mrok i Światło szykują przeciwko wam potężną armię. Sformowano już Legię Wilczą, Orlą i Lwią. To najlepsi wojownicy plemion zebrani w potężną hordę.
- Ze swoją wiedzą przydasz się naszej Zwiadowczyni. Wchodzisz.
Na końcu pojawił się partner dla Erianny.
- Witaj. Kim jesteś?
- Jest Ran. Partyzant. Służyłem wiedzą o materiałach wybuchowych. Potrafię tworzyć skomplikowany bomby i petardy.
- Jak znalazł dla Erianny. Przyjmujemy cię.
Takim sposobem po pięciu godzinach wyczerpujących przesłuchań każdy członek EOS 1 posiadał już ucznia.

Rozdział 5. "Służba Najemna"
1. Elitarny Oddział Straży zebrał się wraz z rekrutami przed wejściem o godzinie 7.00. EOS 1 rozdzielił się i wyruszył w różne strony świata. Laval i Lellis udali się na główne trakty w poszukiwaniu maruderów. Eris i Wollan skierowali się w stronę północnego przejścia do Krain Zewnętrznych. Crist i Erin postanowili ruszyć w kierunku Krain Zewnętrznych na południu, aby zapolować i pozbierać rzadkie składniki. Erianna i Ran poprosili Rafael'a o transport do najbliższego obozu wydobywczego. Mięli zamiar popracować nad materiałami wybuchowymi, jednak nie posiadali materiałów. Natomiast Cerid i Callen postanowili rozpocząć tworzenie sieci przekaźników komunikacyjnych. Laval i Lellis spotkali podczas wyprawy rolnika.
- Błagam. Pomóżcie. Napadli na nas. Żądają pieniędzy.
- Gdzie?
- Tam. Tą polną drogą.
- Bez obaw. Straż się tym zajmie.
Laval i Lellis dotarli do farmy. Na miejscu natrafili na Cienie.
- Poddajcie się. Jest nas więcej.
- Ale czy aby napewno?
Laval wyjął swój miecz Xenos'a i ruszył na maruderów. Po kilku cięciach nic po nich nie zostało.
- Dzięki ci dobry panie. Jak możemy się odwdzięczyć?
- Straż potrzebuje zapasów. W geście podziękowania moglibyście pozwolić nam zbierać plony z waszych pól.
- Z przyjemnością. Jeśli nie macie zajęcia mogę wam dać pracę.
- O co dokładnie chodzi?
- Niedaleko stąd, przy rzece rozłożyli obóz inni maruderzy. Okoliczni farmerzy na pewno wynagrodzą osobę, która się ich pozbędzie.
- Zajmę się tym.
Laval i Lellis wyruszyli w stronę rzeki. W tym samym czasie Eris i Wollan dotarli do północnego przejścia. Trafili w sam środek bitwy. Zderzyli się z partyzantką.
- Co się dzieje?
- Uciekamy przed pościgiem Światła.
- Zaczajcie się tu. Pomożemy wam. Na mój znak zaatakujcie. Niech ktoś pobiegnie po posiłki.
Eris i Wollan ukryli się wraz z partyzantami na drodze pościgu. Na komendę Eris ukryte jednostki powstały i zasypały wroga gradem strzał i noży. W mgnieniu oka połowa pogoni leżała rozgromiona. Partyzanci odparli atak ponosząc minimalne straty.
- Dzięki ci. Wybacz, ale musimy wracać do kryjówki.
- Chciałabym zobaczyć się z waszym przywódcą.
- Przekażemy prośbę. Spotkaj się tu z nami dziś wieczorem.
Partyzanci zniknęli, a Eris i Wollan pognali do Strażnicy. Podczas całego zajścia Laval i Lellis dotarli nad rzekę.
- Lellis pójdź w lewo. Ja zajdę od strony rzeki.
Dwójka rozdzieliła się. Wyskoczyli na wroga. Jednak napotkali potężnych weteranów. Potrafili obronić się przed morderczym ciosem Xenos'a. Laval odebrał transmisję.
- Laval jest sprawa. Wracaj do Strażnicy.
- Tak jakby nie mogę. Lellis za tobą! Mam na pieńku ze sporą grupą.
- Poradzicie sobie?
- Tak. Powiedz o co chodzi i tyle. Lellis tam!
- Spotkajcie się z nami na tych współrzędnych. Bądźcie tam w godzinę.
- Spoko. No giń wreszcie!
Pięć minut później było po sprawie.
- Lellis cała jesteś?
- Tak. Drasnęli mnie w nogę.
- Gdzie?
- Tu w udo.
- Możesz iść?
- Raczej tak.
- Gdyby coś się działo to powiedz. Teraz musimy ruszać.
- Dokąd zmierzamy?
- Północne przejście do Krain Zewnętrznych.
Laval i Lellis udali się do celu swojej podróży.

Rozdział 6. "Sojuszniczka"
- Myślicie, że sobie poradzą?
- Oj, Eris. Przecież znasz Laval'a. Da sobie radę.
- Zbierajmy się. Za godzinę zacznie zmierzchać.
- Przygotujcie się. Spotykamy się w hangarze za kwadrans.
Po piętnastu minutach oddział był gotowy. Wyruszyli na miejsce spotkania. Na miejscu czekał na nich Laval i Lellis. Lwica spała i miała zabandażowane udo.
- Ciii. Nie budźcie jej.
- Co się stało?
- Trafili ją podczas walki. Opadła z sił 2 km stąd, więc ją tu zaniosłem.
Podczas ich rozmowy Lellis się obudziła.
- Gdzie jesteśmy?
- Na miejscu. Kiedy mają się z nami spotkać?
- Za chwilę tu dotrą.
Nagle z krzaków wyskoczył piętnasto osobowy oddział.
- Miałaś przyjść sama.
- To moi przyjaciele.
Przez zwarty szereg przecisnęła się lwica.
- Lastes. Czy to ty?
- Lessandro, tak się cieszę! Co się działo? Opowiadaj.
- Może nie teraz. Chodź do Strażnicy. Tam ci wszystko wytłumaczę. A przy okazji, kim są twoi towarzysze.
- EOS 1 i ich uczniowie.
- Elitarny Oddział Straży? Więc udało ci się ją odbudować.
- A co więcej odnalazłem dwójkę z przepowiedni. Poznaj Eris i Laval'a. Świało i Mrok.
- To znaczy...
- Że możemy odpieczętować inne Strażnice i raz na zawsze zaprowadzić między zakonami pokój.
- Chodźcie z nami. Tam odpoczniecie i wszystko wyjaśnimy.

Rozdział 7. "Ugoda"
Lessandra zabrała Strażników do swojej kryjówki.
- Rozgoście się.
- Jest tu sanitariusz?
- Tak. Znajdziesz go w obozie.
- Chodź Lellis. Niech specjalista obejrzy ranę.
Laval i Lellis udali się do sanitariusza.
- Lastes. Tak długo się nie widzieliśmy. Naprawdę się martwiłam.
- Ja też.
- Przejdźmy do rzeczy. Co was do mnie sprowadza.
- Chcemy odbudować Straż.
- Ambitnie, czyli jak zawsze. Zdaje się, że mogę wam pomóc. Moi zwiadowcy sporządzili mapę Świątyń w Krainach
Zewnętrznych. Oddam ją wam, jeśli pomożecie mi umocnić tą pozycję. Ataki Światła i Mroku wdały nam się we znaki. Chcę, abyście pomogli moim partyzantom ufortyfikować Strażnicę.
- Zgoda. Jeśli oddasz nam mapę, pomożemy ci.
- Nagrodę otrzymacie, gdy wykonacie założenia umowy.
W tym samym czasie Laval i Lellis przemierzali obóz w poszukiwaniu sanitariusza.
- Co miała Eris mówiąc, że przyda ci się moje towarzystwo?
- Chodziło jej o coś co stało się dawno temu, gdy należałem do Mroku. Przydzielili mi przewodniczkę. Levell'ę. Polubiłem ją. Prawie pokochałem. Wtedy pod wpływem Mroku rozkazali mi ją zabić. Nie mogłem nic zrobić. Widziałem tylko jak ją zabijam. -Im dłużej Laval opowiadał tą historię, tym bardziej chciał uronić łzy. Jednak tego nie zdradzał.
- Nie wiedziałam.
- Eris sądzi, że jeśli na kimś zacznie mi zależeć bardziej niż na niej, to może o niej zapomnę.
- To smutna historia.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Patrz tam. Jest sanitariusz.
- Witajcie towarzysze. Co mogę dla was zrobić.
- Moja przyjaciółka ma ranę ciętą na udzie. Głębokość około 2 cm. Nie doszło do żadnego uszkodzenia. Niech się pan nią zajmie.
- Skąd pan posiada taką wiedzę na temat medycyny?
- Kiedyś się tego uczyłem.
- Gdzie idziesz?
- Odpocząć. Wypocznij i wracaj do zdrowia.
Lellis oddała się pod opiekę sanitariusza, a Laval udał się do Krain Zewnętrznych.

Rozdział 8. "Zaginiony"
Laval udał się na spoczynek do płytkiej groty, którą widział po drodze do obozu. Nie mogąc zasnąć postanowił pomedytować. Zebrał trochę gałązek i rozpalił małe ognisko. Usiadł przed nim i zapadł w sen. Próbował znów poukładać wszystko w swojej głowie. Rano Lastes zebrał EOS 1 i ich uczniów.
- Dobra. Drużyno zabieramy się do roboty. Chcę, abyście pomogli partyzantom zdobyć materiały potrzebne do ufortyfikowania naszych pozycji. Róbcie co w waszej mocy. Rozejść się.
W tym samym czasie Laval obudził się ze snu.
- Kurde. Trochę mi się przysnęło. Powinienem sprawdzić co u Lellis.
Nagle usłyszał trzask łamanej gałązki. W mgnieniu oka otoczyło go dziesięciu przeciwników. Nie poznał ich. To był oddział zwany Łowcami. Znany z okrucieństwa i niezmierzonych umiejętności. Laval dobył Xenos'a i rozpoczął walkę z wrogami. Mimo swojego treningu był ciągle spychany do obrony. Podczas parowania popełnił jeden głupi błąd. Dał się przyszpilić do ściany. Przyparli go do muru. Wiedział, że jeśli nic nie zrobi, to go zabiją. Wykonał zwód i prześlizgnął się między ostrzami zabójców. Udało mu się wytrącić napastników z rytnu. Zdołał podciąć nogę jednemu z nich, a drugiego jej pozbawić. Wtedy ktoś zaszedł go od tyłu i uderzył czymś co przypominało morgensztern. Cios był tak mocny, że Laval wylądował na skraju półki skalnej. Cudem udało mu się jej chwycić. Jednak tu jego szczęście się wyczerpało. Wrogowie już mięli go wykończyć, gdy Laval puścił się i sturlał 20 metrów w dół. Nie zwarzając na rany wyrzucił Xenos'a i pobiegł czym prędzej w stronę obozu. Zemdlał, gdy przebiegł 1 km wzdłuż ściany. Po 2 godzinach ocknął się zbudzony głosem Lellis.
- Laval! Wstawaj. No już. Dalej. Chodź zabiorę cię do obozu. No dalej.
Wtedy Laval ponownie stracił przytomność. Gdy Lellis dotarła wraz z Laval'em do obozu była wyczerpana. Natychmiast zajęli się nimi strażnicy przy bramie. Gdy Strażnicy dowiedzieli się o tym, od razu udali się zobaczyć przyjaciół.
- Jak mogło do tego dojść.
- To moja wina. Zbyt przejąłem się odnalezieniem Lessandry i zapomniałem o całym świecie. Czy oni z tego wyjdą?
- Dziewczyna przeżyje bez problemu. Jednak z chłopakiem jest gorzej. Ma okołó 50 ran na całym ciele. Obawiam się, że broń, którą zadawano obrażenia mogła być zatruta. Narazie nie jestem pewien. Jeśli coś się zmieni powiadomię was.
- Zapomnieliśmy kim jesteśmy. Za bardzo upodobniliśmy się do najemników. Następnym razem nie możemy sobie na to pozwolić. Teraz możemy tylko mieć nadzieję, że Laval przeżyje. Dziękuję za informacje.

Część 3. "W poszukiwaniu Potęgi"
Rozdział 1. "Pozostawieni"

Tydzień po napadzie na Laval'a, Lellis została ostatecznie wypisana. Poszła czym prędzej przekazać wieści o przebudzeniu Lwa. Znalazła całą grupę w sali razem z Lessandrą.
- ... ukończyliśmy fortyfikacje tak jak chciałaś.
- Zauważyłam. Oto twoja mapa. Za medykamenty jakie zużyliśmy na Mrok powinnam wam policzyć dotatkowo, ale tym razem wam odpuszczę. Jeśli będe potrzebna, ja i moi partyzanci jesteśmy do waszych usług.
- Dziękuję Lessandro. Żegnaj. Mam nadzieję, że spotkamy się w bardziej sprzyjających okolicznościach.
- Ja też. Żegnajcie Strażnicy.
- Laval się obudził. Możemy z nim porozmawiać.
- To świetna wiadomość. Jednakże musimy wyruszać. Lellis, chcę, żebyś została i zajęła się Laval'em. Gdy będzie mógł się poruszać powiadom mnie. Przyślę po was Rafael'a.
- Dobrze.
- Reszta, zbieramy się. Poinformuję Rafael'a, aby nas zabrał.
Lellis udała się z powrotem do sanitariusza.
- Witaj doktorze.
- Mów mi Grin. Co cię do mnie sprowadza?
- Lastes kazał mi zostać z Laval'em, więc pomyślałam, że może potrzebujesz pomocy.
- Tak, przydałaby mi się pomoc. Udaj się do Krain Zewnętrznych i nazbieraj trochę Kruczego Oka. Roślina czarna, jak Kruk. Ma właściwości lecznicze i neutralizuje sporą część toksyn. Rośnie na terenach podmokłych. Potrzebuję około jednego worka.
- Dobrze. Czy jak wrócę, Laval będzie mógł mówić?
- Raczej tak. Podałem mu Grzmot. To potężny eliksir. Pobudza działanie serca. Mam przeczucie, że jego organizm zwalcza toksyny w swojej krwi. Nie wiem jak, ale przynosi to efekty.
- Dziękuję za informację Grin.
- Nie ma za co. Idź już po tą roślinę, zanim się ściemni.

Rozdział 2. "Powrót do zdrowia"
Lellis udała się do Krain Zewnętrznych poszukać Kruczego Oka. Jego znalezienie nie było trudne. Gdy Lellis wróciła do obozu było już późno i Grin spał, więc postanowiła się przespać i zanieść mu zioła rano. Gdy obudziła się był już świt. Wstała i ruszyła do szpitala polowego. Na miejscu zastała Grin'a.
- Witaj ponownie. Masz zioła?
- Tak. Oto one.
- Dziękuję ci. Laval odzyskał przytomność dziś w nocy. Możesz z nim porozmawiać.
Lellis od razu udała się do pokoju Laval'a. Zastała go leżącego na łóżku.
- Cześć Lellis.
- Cześć Laval.
- Co cię do mnie sprowadza?
- Chciałam zobaczyć co u ciebie.
- A gdzie cała reszta?
- Odeszli. Wyruszyli do Strażnicy.
- Skoro tak, to czemu zostałaś?
- Lastes mnie o to poprosił.
- Przynajmniej tyle.
- To ja już pójdę.
- Czekaj. Zostań. Przez kilka dni leżenia w samotności muszę z kimś rozmawiać.
- Skoro chcesz.
Lellis została w odwiedzinach przez kilka godzin. Tydzień później Laval mógł już chodzić, a Grin rozpoczął jego rehabilitację. Początkowo szła opornie, lecz po kilku zajęciach dołączyła do nich Lellis. Laval został wypisany po miesięcznym pobycie.
- Lastes możesz podesłać Rafael'a. Laval wrócił do formy.
- Przyjąłem. Wysyłam Rafael'a.
Po kwadransie pojawił się transport. Zabrał Laval'a i Lellis do Strażnicy.

Rozdział 3. "Modernizacja"
Po powrocie Laval został mile zaskoczony. Strażnica była pełna pożywienia i broni. Wszędzie kręcili się rekruci i Strażnicy. Przywitał ich Callen.
- Laval! Udało ci się wyzdrowieć. Idę powiadomić resztę.
- A gdzie oni są?
- Zdobywają plany.
- Jakie plany?
- Plany różnych maszyn. Rafael wpadł na pomysł stworzenia pojazdów dla Straży. Potrzebujemy plan konstrukcyjnych, żeby móc zacząć pracę. Póki co mamy plan Orła Eris. Teraz obraliśmy za cel Pojazd Bojowy Wilków.
- Co następne?
- Prawdopodobnie Czołg Bojowy lub Machina Krocząca.
- Podaj lokalizacje.
- Trzymaj. Gdy cię nie było stworzyliśmy z Cerid'em przenośne komputery na nadgarstek. Załóż go. Ma wbudowany GPS.
- Fajnie. Prześlij mi współrzędne tych planów.
- Gotowe. Co chcesz zrobić?
- Zabawić się. Lellis! Idziesz?
- No pewnie. Gdybyś znowu dał się pokonać to musi być ktoś, kto cię odciągnie.
- Będziesz mi to wypominać, tak?
- Może. Jeszcze nie wiem. Chodź. Lepiej ruszajmy.
- A jak macie zamiar tam dotrzeć?
- Potrafię przyzywać motocykl.
Laval otworzył przejście i nagle pojawiła się maszyna. Wyglądała inaczej niż pamiętał, ale cieszył się, że znowu ją widzi. Przed samym wyjazdem zaczepił Callen'a.
- Callen. Tylko nie mów im gdzie jestem, bo Eris zrobi mi wykład, a ciebie obije, bo mnie puściłeś.
- Rozumiem.
- To dobrze. Trzymaj się.
Laval i Lellis wyruszyli do Kanionu Nosorożców, po plany Czołgu Bojowego. Obrona nie wydała się Laval'owi zbyt potężna. Jedyny problem stanowił Rogon, który kręcił się w pobliżu.
- Lellis. Musimy to odpowiednio rozegrać. Nosorożce nie są naszymi wrogami, więc nie możemy po prostu ich wymordować. Musimy się przekraść. GPS wskazuje, że plany są w tamtym magazynie.
- Laval padnij!
- Co się stało?
- Do okoła jest od groma snajperów. Są w każdej szczelinie.
- Więc jedynym sposobem na przedostanie się tam jest użycie ich tuneli.
- Mam lepszy pomysł.
- Jaki?
- Patrz. Tam są hałdy wydobytego materiału skalnego. Są mniej więcej w równych odległościach.
- No i co?
- Ty tu zostaniesz, a ja tam zejdę. Będziesz mi mówił kiedy mam ruszać.
- Dobra. Niech ci będzie. Ale jak tylko zrobi się za gorąco, to uciekasz.
- Odkąd tak się martwisz?
- Idź już.
Lellis zsunęła się w dół zbocza i dotarła na dno kamieniołomu.
- Ruszaj.
- Jak sytuacja?
- Żadnych strażników po drodze. Możesz lecieć.
Z pomocą Laval'a Lellis bez problemu dotarła do magazynu.
- Nie mam wizji. Jesteś zdana na siebie.
- Wiem. Pilnuj okolicy, żeby nikt mnie nie zaskoczył.
Lellis zniknęła w środku. Po chwili wyszła z torbą na ramieniu.
- Mam plany.
- Dobrze. A teraz zmiataj.
Lellis dotarła do góry i odnalazła Laval'a.
- Co teraz?
- Teraz udamy się ... do Miasta Lwów. Ruszajmy.
Droga do Miasta Lwów nie była zbyt długa. Po godzinie byli już w środku.
- Plany są zaraz obok. Lellis podsadzę cię, a ty otworzysz drzwi.
- Zgoda.
Po chwili odnaleźli plany.
- Laval spójrz tutaj. W mieście jest też prototyp nowej wersji.
- Myślisz, że możemy ją uszkodzić?
- Albo przejąć.
- Dobra. Weź mój motocykl i wracaj z planami. Poczekaj na mnie przed kryjówką. Tylko się nie wychylaj. Dołączę do ciebie, gdy zdobędę prototyp.
Lellis udała się do kryjówki. Po drodze dogonił ją Laval. Razem dotarli do Strażnicy.
- Lastes, ktoś przed bramą. Wygląda, jak Machina Krocząca.
- Wpuść ich.
- Callen co robisz?!
- Zobaczysz.
Gdy Laval i Lellis weszli do środka powitał ich Callen.
- A więc jednak ci się udało.
- Tak. Trzymaj plany i prototyp. Świetna maszyna.
- Laval czy to ty?
- Tak.
- Ale jakim cudem?
- Wróciłem wcześniej, a że was nie było, to poszedłem razem z Lellis się zabawić.
- Cóż nadal mnie to dziwi, ale skoro już jesteś, to cieszę się, że wyzdrowiałeś. Odpocznij. Jutro wyruszacie do Sanktuarium Ognia.
- Spoko. Chodź Lellis.

Rozdział 3.5 "Koszmary"
Laval był na środku areny. Stał w słupie światła. Nagle przed nim rozbłysło drugie identyczne miejsce. Tam natomiast była Levella. Laval zauważył, że trzyma w swojej dłoni Xenos'a. Wtedy go olśniło. Wiedział co to za miejsce. To właśnie tu zabił Levell'ę. Laval zaczął iść w jej stronę. Nie miał żadnej kontroli nad swoim ciałem. Kolejny raz widział śmierć swojej przyjaciółki. Gdy wykonał ostatnie cięcie, obudził się. Od momentu walki z Łowcami ten koszmar prześladował go już parę razy. Jednak ten był inny. Zanim Laval się obudził zdążył usłyszeć cichy szept: "Zabiłeś ją, ale czy widziałeś ciało? Jeśli ją zabiłeś, to czy nie ściągniesz nieszczęścia na Lellis? Czy potrafisz wszystkich ochronić? Oczywiście, że nie. Nie zasłużyłeś na to, aby poznać prawdę. Dopóki te pytania będą cię dręczyć, doputy nie będziesz gotów aby zrozumieć".
Laval postanowił się przewietrzyć. Wyszedł na taras, który znajdował się nad wodospadem. Ku swojemu zaskoczeniu, zastał tam Lellis.
- Witaj Lellis. Co tu robisz?
- Równie dobrze mogłabym zapytać cię o to samo.
- Więc ty też.
- O co chodzi?
- Też masz koszmary. Nawet nie próbuj mi wmawiać, że nie. Kolejną noc z rzędu dręczy mnie ten sam jeden koszmar.
- Czy chodzi o Levellę?
- Tak. O nią przede wszystkim. Ale nie tylko o Levellę.
- Więc i o mnie?
- Skąd wiesz?
- Mam ten sam koszmar. Stoję w nim z boku i patrzę na tę arenę. Widzę ciebie i ją. Naprawdę do siebie pasowaliście.
- Co jeszcze pamiętasz?
- Pamiętam szept. Słowa: "Wiesz o tym, ale czy to widziałaś? Jeśli to widziałaś, to czemu się go nie boisz? Czy potrafisz ją zastąpić? Oczywiście, że nie. Nie zasłużyłaś na to, aby poznać prawdę. Dopóki te pytania cię dręczą, doputy nie poznasz swojej roli w tym przedstawieniu."
- To dziwne. W moim koszmarze, też słyszę szept, chociaż mówi co innego.
- Tak, to naprawdę dziwne. Idę spać. Może koszmary nie wrócą.
- Jeśli chcesz, to możesz spać u mnie. Może wtedy i ja się od nich uwolnię.
- Z przyjemnością.
Laval zaprowadził Lellis do swojego pokoju. Położyli się do łóżka i zasnęli, a koszmary nie powróciły. Bały się więzi, jaka zaistniała między Laval'em, a Lellis.

Rozdział 4. "Północne Sanktuarium Ognia"
Laval i Lellis wstali i zajęli się sobą jak gdyby nigdy nic. Później dotarło do nich, jak inni mogą to odebrać.
- Lepiej nie mówmy innym co się działo.
- Masz rację. Dopóki koszmary nas nie nachodzą nie ma takiej potrzeby.
Para dołączyła do reszty EOS 1, która czekała na nich w hangarze.
- Dobra są wszyscy. Gdzie jest Rafael?
- Ma wolne.
- Więc jak dostaniemy się do Sanktuarium Ognia?
- Pamiętacie tego mecha, którego dostarczył Laval? I ten samolot, którym przyleciała Eris? Okazało się, że mech ma system kamuflażu. Potrafi przyjmować wygląd każdej innej maszyny, zmieniając się w nią. Więc nałożyłem na niego podzespoły i elektronikę myśliwca i gotowe. Mamy już pięć takich. Po jednym, dla każdego członka EOS-u. Dodatkowo myśliwce to pojazdy dwuosobowe, więc są też miejsca dla naszych pomocników.
- Bomba Cerid. No to co lecimy.
Chwilę przed wylotem złapał ich Lastes.
- Laval! Zaczekaj. Proszę weź go. -powiedział wręczając Laval'owi miecz.
- Fajny. Ostry i szybki. Dobry do długich starć.
- Właśnie. Noś go ze sobą, dopóki nie znajdziesz lepszego. Jak ci się poszczęści, to będzie jakiś w Sanktuarium.
- Laval! Musimy się zbierać.
EOS 1 wyruszył w drogę. Dzięki nowym maszynom dotarli na miejsce w mgnieniu oka.
- Teraz ostrożnie. Nikt tu nie wchodził od 500 lat, ale pułapki są tak samo zabójcze jak wtedy.
Na szpicy szedł Laval i Eris, za nimi Lellis i Wollan, a na końcu cała reszta. Początkowo nie napotykali żadnych pułapek, ale im głębiej wchodzili, tym częściej się one pojawiały. W końcu dotarli do sporej komnaty.
- Kurde!
- Co jest?
- Są dwa otwory. A ja jestem jeden. Sam nie dam rady otworzyć tych drzwi.
- Może Duch Wiatru pomoże?
- Warto spróbować.
Laval i Eris posłali ciąg ognia i powietrza do otworów, jednak nie dało to żadnych efektów.
- I co? To tyle? Koniec?
- Mam jeszcze jeden pomysł. Lellis podejdź. Pomyśl o czymś ciepłym. O ogniu zbierającym się w twojej dłoni. Skoncentruj się na tym.
W dłoni Lellis zaczął gromadzić się ogień.
- Dobrze! Wypuść ogień w tamten otwór, kiedy będziesz gotowa.
Lellis skoncentrowała się i posłała ognistą kulę prosto do otworu. Po chwili drzwi się otworzyły.
- Jak to zrobiłaś?
- Laval co ty jej zrobiłeś?
- Przysięgam, że nic. Ja to widziałem. Ona miała w sobie ogień.
- Każdy ma, ale jak go obudziłeś?
- Tego niestety nie wiem.
- Musimy ruszać. Czuję jak coś się przemieszcza wokół nas. Otwarcie drzwi uruchomiło zegar.
- Zaufajmy twoim przeczuciom. Cała szpica pójdzie dalej. Wy zostańcie i osłaniajcie wyjście. Powiadomicie nas, gdy zacznie się robić gorąco.
- Dobry żart. A teraz idź.
Laval, Lellis, Eris i Wollan udali się w głąb Sanktuarium. Dotarli do kolejnej komnaty. Tym razem dużo większej.
- Patrzcie tam. Piedestał. Są na nim dwa źródła. W sam raz dla ciebie i Lellis.
- Racja. Poczekajcie tutaj. Ja i Lellis to sprawdzimy.
Dwa Duchy Ognia udały się do piedestału. Gdy byli na miejscu usłyszeli straszny głos.
- Kto sądzie, że jest godny posiąść dwa ostatnie Źródła Ognia.
- Jestem Laval.
- A ja Lellis.
- Lwy tak? Dawno nie widziałem żadnego z was. Sądziłem, że odwróciliście się od Ognia. Aby zdobyć Źródło musicie przejść próbę.
Nagle rozległ się straszny pisk. Laval'owi i Lellis zrobiło się słabo. Pisk rozrywał bębenki w uszach. Oboje zaczęli się tarzać z bólu.
- Musimy im pomóc!
- Nie. To ich próba. Lwy mają świetny słuch. To ich słabość. Słyszą bardzo duży zakres dźwięków. Jeśli przezwyciężą ból, to otrzymają Źródło Ognia. A może i coś więcej.
Laval już prawie miał zemdleć, gdy odnalazł większe pokłady Ognia. Otoczył się płonącą tarczą, która zmniejszyłą natężenie dźwięku. Ruszył co sił w nogach do Lellis, aby okryć i ją. Po chwili oboje byli pod kloszem. Dźwięk zniknął, a Laval opuścił tarczę.
- Jestem pełen podziwu. Zasłużyliście na Źródła. Przyjmijcie je. Używajcie ich tak, jakby były wasze.
- Dziękujemy za podarunek.
- Zanim odejdziecie. Laval słyszałem, że zgubiłeś swój miecz. Rozbij piedestał. Pod nim znajdziesz miecz ze skoncentrowanego meteorytu. Nazywa się Umbra, Miecz Cienia. Gdy przyzwiesz Ogień do ręki, w której go dzierżysz zapłonie żywym Ogniem.
- Fajnie.
- Mam do was ostatnie pytanie.
- Jakie?
- Czy zabierzecie mnie ze sobą?
- A kim jesteś?
- Wybaczcie nie przedstawiłem się.
Nagle w ścianie obok piedestału otworzyło się przejście. Wyszedł z niego Lew, który płonął. Przez ogień nie można było dostrzec jego twarzy.
- Witajcie. Jestem Ignis. Żywiołak Płomieni. Władca Ognia.
- Wyglądasz jak zwykły Lew.
- To prawda. 3000 lat temu byłem Lwem. Byłem nim dopóki nie zobowiązałem się zostać jednym z Władców. Istnieje
jeszcze kilkunastu Władców. Po jednym na każdy żywioł.
- Chodź z nami. Zaprowadzimy cię do Lastes'a. On zdecyduje czy możesz do nas dołączyć.
Laval, Lellis, Wollan, Eris i Ignis dołączyli do Cerid'a, Callen'a, Erianny, Rin'a, Crist'a i Erin'a. Kompletny EOS 1 wydostał się na powierzchnię.
- Chwila. Jest 10 miejsc i 11 osób. Jak my to zrobimy?
- Potrafię zamienić się w kryształ, więc nie widzę problemu.
- Skoro potrafisz.
Ignis zamienił się w kryształ, a EOS 1 zabrał go i wyruszył do Strażnicy. Na miejscu udali się do Lastes'a.
- Lastes. Jest sprawa.
- Jaka?
- Na miejscu zastaliśmy jego.
- Kto to?
- Jestem Ignis. Żywiołak Płomieni. Władca Ognia.
- Witaj. Twoja pomoc się przyda.
- Ignis mam pytanie.
- Więc pytaj Laval.
- Czy możesz mnie szkolić?
- Z chęcią. Ale później. Najpierw jednak muszę się zorientować w sytuacji.
- Dobrze. Znajdź mnie, gdy będziesz gotów mnie szkolić.
- Tylko przyjdź z koleżanką. Z tą ,która włada Ogniem. Bardzo mnie zaintrygowała.
- No to co? Zjemy coś?
- Ja się chyna kimnę.
- Ja bym coś zjadł.
- Cerid nie obraź się, ale kiedy byś czegoś nie zjadł.
- Dobra masz mnie.
Kiedy już mięli udać się do stołówki, Laval'a nawiedził jakiś głos w głowie.
- Witaj uczniu. Długo się nie widzieliśmy.
- Kim jesteś?
- Nie poznajesz mnie? To ja Leon. Mam nadzieję, że Łowcy cię zbytnio nie pokiereszowali. Chcę osobiście wyciągnąć z ciebie życie.
- Możesz pomarzyć. Nie dam się tak łatwo jak na treningach.
- Mam nadzieję. A tak przy okazji, jak tam twój ptaszek? Czy może raczej kotek? Oj, Laval skaczesz z kwiatka na kwiatek. Cóż. Prędzej czy później, będziesz musiał wybrać.
- Może i tak. A może wybór dokona się sam.
- Tak dobrze w życiu nie jest.
- Jeszcze się przekonamy.
- Nawet nie wiesz jak bardzo masz rację.
Leon opuścił głowę Laval'a, a ten udał się z resztą na stołówkę.

Rozdział 5. "Wschodnie Sanktuarium Wiatru"
- Słuchajcie. Dzięki mapie od Lessandry znamy lokalizację jednego z Sanktuariów Wiatru. Chcę, żebyście się tam udali i zdobyli moc wiatru. Będziemy jej potrzebować. Tym razem wyruszycie bez Cerid'a i Callen'a. Muszą zostać i dopilnować produkcji nowych pojazdów. Udajcie się do Sanktuarium Wiatru i przejmijcie moc tam ukrytą.
- Dobrze. Wyruszamy.
EOS 1 dotarł do Sankturaium Wiatru. Zostawili maszyny i jak poprzednio udali się do środka. Podobnie jak w Sanktuarium Ognia znaleźli się w komnacie. Ponownie stanęli przed drzwiami.
- Jak mamy te otworzyć?
- Mam pomysł. Spiritus, Władczyni Wiatru, Żywiołaku Powiewu. Usłysz mnie. Prowadzę ze sobą godnych, aby przyjęli twoją potęgę. Otwórz drzwi, byśmy mogli porozmawiać tak jak wiele wieków temu.
Niespodziewanie drzwi otwarły się. Oddział ruszył dalej. Licząc na  łatwy koniec przeliczyli się. Zamiast do komnaty z piedestałem trafili do wielkiego pokoju. Pośrodku stała kamienna płyta.
- Chodźcie. Tu jest zagadka.
- Możesz ją odczytać?
- Jest w jakimś dziwnym języku. Nie wiem czy dam radę.
- Przeczytaj. Ja postaram się przełożyć.
- Dobrze."Ignis, ventus, et in unum. Et aerea, et ipse calor clavem ad hoc addi."
- Mhm."Ogień i Wiatr połączone w jedno. Gorące i zwiewne dodaj to do siebie a otrzymasz klucz."
- Chodzi o żywioły. Ogień i Wiatr...
- Połączone w jedno. Gorące i zwiewne...
- Dodaj to do siebie...
- A otrzymasz klucz.
- Już wiem!
- Jakie jest rozwiązanie?
- Mówiłaś, że chodzi o żywioły. Z połączenia Ognia i Wiatru powstanie Ogniste Tornado.
- Masz rację. Tylko jak my to wykonamy?
- Mam pomysł. Wytwórz tutaj na obwodzie tego koła tornado. Tylko musi sięgać sufitu.
Eris wzbiła się w górę i utworzyła trąbę powietrzną.
- Dobra teraz moja kolej. Odsuńcie się.
Laval wyciągnął z pochwy swój nowy miecz Umbrę i zaczął biegać wraz z tornadem. W końcu podpalił miecz i wskoczył do oka cyklonu. W środku zaczął się kręcić wokół własnej osi. Ku zdumieniu wszystkich zgromadzonych trąba podpaliła się i zapłonęła Ogniem zamieniając się w Ogniste Tornado. Chwilę później drzwi się otworzyły. Laval opadając z sił przestał się kręcić i stanął w miejscu.
- Udało się! Chodźmy zobaczyć co jest w środku.
Przez chwilę szli tunelem i dotarli do sali tronowej.
- Witajcie. Co was do mnie sprowadza.
- Jestem Eris. Przybyłam po Źródło Wiatru.
- Zatem Eris. Nikt od 2000 lat nie rozwiązał tej zagadki. Mimo że pomagał ci Ignis jesteś godna by przyjąć potęgę Wiatru. Podejdź i doświadcz mocy twego żywiołu. Dzięki temu Źródłu Wiatr, który był ci obroną, teraz będzie atakiem. Od teraz gdy będziesz wykonywać odpowiednie gesty powietrze wokół ciebie będzie formować sztylety, które będą ranić twych wrogów.
- Czy pójdziesz razem z nami, aby nauczyć mnie jak korzystać z nowego daru?
- W innych okolicznościach bym się nie zgodziła, lecz skoro jest z wami Ignis nie mam powodów, aby odmawiać.
- Cieszę się. Wracajmy.
EOS 1 wróciło do Strażnicy, a Laval zdał raport Lastes'owi.
- To cudowne wieści. Jeśli zdobędziemy pomoc reszty władców będziemy mogli wypowiedzieć bitwę naszym wrogom. Lecz, aby się to udało musimy utrzymać Mrok i Światło w niewiedzy tak długo jak to tylko możliwe.
- Załatwi się. Czy jest coś jeszcze co chciałbyś przekazać nam?
- Nie, raczej nie. Jeśli coś mi się przypomni, to was o tym poinformuję. Chwila. Właśnie dostałem wiadomość od Cerid'a. Odnalazł wejścia do Sanktuarium Wody i Sanktuarium Ziemi. Poinformuj oddział. Wyruszacie jutro.
- Dobrze.
- Udaj się też do garażu. Cerid i Callen mają ci coś do pokazania. To wszystko. Możesz odejść.
Laval od razu udał się do garażu. Na miejscu odnalazł Cerid'a i Callen'a.
- Cześć chłopaki. Co macie mi do pokazania?
- Mówiłeś, że bardzo ci się podoba ten mech. Więc zrobiliśmy to specjalnie dla ciebie.
Krokodyle odkryły pojazd, a Laval'owi zaparło dech w piersiach. Ujrzał przed sobą piękny motor. Miał wiele elementów związanych z tradycyjnym wyglądem Lwich pojazdów. Przód miał kształt Lwiego łba. Koła były zasłonione przez Lwie łapy.
- Naprawdę super, ale jak on się ma do mecha?
- Wsiądź i naciśnij ten czarny przycisk z rysunkiem motocykla.
Laval wsiadł na motor i nacisnął przycisk. Pojazd momentalnie podskoczył. Jego koła rozdzieliły się formują ręce i nogi. Lwi łeb zmienił swoją pozycję i stał się głową i kokpitem mecha. Ciało Laval'a zostało zasłonięte przez metal. Przez chwilę było ciemno, ale nagle zapaliło się światło. Laval ujrzał 3 ekrany koło siebie. Gdy ponownie wcisnął przycisk, mech złożył się i ponownie stał motocyklem.
- Chłopaki, przeszliście samych siebie! Ten motor jest nieziemski! Już się nie mogę doczekać, aż go wytestuję. A co z resztą oddziału? Też coś wykombinujecie?
- No raczej. Budujemy podobny tylko trochę mniejszy dla Lellis. Dla Eris i Wollan'a budujemy quady z możliwością latania. Dla Erin'a i Crist'a dwa miniśmigłowce z odczepianymi łodziami. Dla Erianny i Rin'a potężny pojazd terenowy z odłączanym mechem szturmowym na pace. A dla nas coś w stylu czołgu pełniącego funkcję sztabu polowego. Zaczęliśmy od twojego motocykla, bo był najszybszy. Teraz weźmiemy się za miniśmigłowce.
- Powodzenia, ale Cerid będziesz musiał na chwilę przerwać prace. Znaleźliśmy Sanktuarium Ziemi i Wody. Jutro jedziemy je zbadać.
- Nie ma sprawy. Będę.
- Dobra wracajcie do pracy.

Rozdział 6. "Południowe Sanktuarium Ziemi"
- Są wszyscy?
- Raczej tak.
- Dobra. Są 2 sanktuaria. Wody i Ziemi. Podzielimy się na 2 zespoły. Ja, Cerid i Wollan udamy się na południe. Natomiast Eris, Lellis i Crist zajmą się zachodem. Erianna, Rin, Erin i Callen zostają. Wszyscy gotowi.
- Możemy ruszać.
Oddział Laval'a udał się do Sanktuarium Ziemi. Wejście wyglądało bardzo podobnie jak wszystkie inne. Zabrali też ze sobą Ignis'a. Gdy weszli do środka pierwsze co ujrzeli, to wielki tor do wspinaczki i biegania.
- No to pięknie. Laval wiesz może jak to przebyć?
- Najkrótszą drogą.
- Czyli?
- Po dachach. Patrz na mnie i powtarzaj. Tylko pamiętaj. Trzymaj się blisko i pod żadnym pozorem nie zwalniaj. Musisz wykorzystać swoją prędkość i rzucać się do przodu.
- Ej chłopaki, idziecie czy gadacie!
- Zaraz cię dogonię!
Po około kwadransie wspinania, biegania i skakania Laval, Wollan i Cerid byli już po drugiej stronie ogromnego toru.
- Zmęczeni?
- Kim jesteś?
- To nieuprzejme odpowiadać pytaniem na pytanie. Ale niech ci będzie. Jestem Terra. Żywiołak Skał. Władczyni Ziemi. Czy zechcecie mi wyjawić powód dla którego tu przyszliście?
- Chcemy zdobyć potęgę Ziemi.
- Bardzo ambitny cel. Dlaczego sądzicie, że jesteście godni przyjęcia tej mocy?
- Salvete Terro. Digno mihi potestatem.
- Quid putatis?
- Numquid iam vento et igni.
- Terram virtutem consensus.
- Lorem ipsum dolor. Zgodzi się ofiarować ci swoją potęgę.
- To dziwne przeżycie słuchać rozmowy i nie rozumieć słów.
- Tak sądzę, jednakże Terra woli rozmawiać z innymi żywiołakami w ojczystym języku. Ruszajmy. Przed nami jeszcze kawałek drogi.
Laval, Ignis, Cerid i Wollan udali się w głąb Sanktuarium. Odnaleźli to czego szukali. Cerid udał się do piedestału.
Wziął do ręki energię i przyjął ją. Czuł jak wypełnia go siła. Stawał się silniejszy i wytrzymalszy.
- Dziękuję ci Terro, za twoją potęgę. Użyję jej mądrze.
- Wiem. Inaczej bym ci jej nie dała. Ignisie, czy mogę pójść z wami?
- Naturalnie. Nasi nowi przyjaciele będą potrzebować pomocy.
- Cieszy mnie twoja zgoda. A więc to Straż?
- Tak, to oni. Wyjaśnię ci wszystko, gdy wrócimy do Strażnicy.
- Dobrze więc. Chodźmy.
- Laval myślisz, że Eris i reszta sobie poradzą?
- Jest z nimi Lellis. Tak, myślę, że sobie poradzą.

Rozdział 7. "Zachodnie Sanktuarium Wody"
Crist, Eris, Lellis i Spiritus dotarli do Sanktuarium Wody.
- Ale tu dużo wody.
- W końcu to sanktuarium właśnie tego żywiołu. Tylko mi nie mów, że nie umiesz pływać.
- Żaden Lew nie potrafi.
- Mogę wytworzyć wokół ciebie tarczę przy pomocy wiatru, która odetnie cię od wody.
Spiritus otoczyła Lellis Wiatrem, i grupa ruszyła do środka. Tunel schodził coraz głębiej i głębiej. Wkrótce kamienne
cegły zastąpiło szkło.
- Słuchajcie. Jesteśmy pod wodą.
- Faktycznie. Na całe szczęście to właśnie Fluvius przywiązywał największą uwagę, do wytrzymałości swojego sanktuarium.
- Czyli nie mamy się czego obawiać?
- Dokładnie. Patrzcie. Są jakieś drzwi.
- Tylko jak je otworzyć?
- Tutaj coś pisze. "Tutatur aliquando plenitudinem pervenire ad finem necessaria frangat nucem saepe usus est mundum."
- "Czasami to co chroni ogranicza. Aby osiągnąć pełnię trzeba często przebić skorupę i doświadczyć świata jakim jest."
- Chodzi o szkło. Trzeba je przebić.
- Tylko w którym miejscu?
- Tutaj. Lellis spróbuj rozgrzać to miejsce. Przy odrobinie szczęścia szkło pęknie, a my będziemy mogli ruszać dalej.
Lellis zaczęła rozgrzewać ściany. Gdy szkło rozgrzewało się do czerwoności, Eris i Crist schładzali je, aby stało się
podatniejsze na ciosy. Powtarzali tę operację kilka razy, aż wreszcie woda zaczęła się wlewać do środka. Crist wyciągnął miecz i uderzył kilka razy w czułe miejsce. Ściana puściła i utworzyło się przejście.
- Idziemy.
Lellis, Eris, Crist i Spiritus ruszyli ścieżką i dotarli do kolejnej komnaty.
- Patrzcie piedestał.
- Kto śmie zakłócać spokój Fluvius'a, Żywiołaka Strumieni, Władcy Wody?
- To ja. Spiritus.
- Witaj moja droga. Kto przyszedł z tobą?
- To Eris, Lellis i Crist.
- Mhm. Krokodyl przybył po potęgę wody. Zgoda. Oddam wam ją. Ale mam kilka warunków.
- Jakich?
- Primo, weźmiecie mnie ze sobą. Secundo, gdy pomożemy wam, to zostawicie każdego Władcę w spokoju. Tertio,
pomożecie mi odszukać moją przyjaciółkę.
- Chodzi ci o Sapientię?
- Tak o nią. Zgadzacie sie na moje warunki?
- Tak.
- Cieszę się. Krokodylu przyjmij Źródło Wody.
Crist podszedł do piedestału i zaczerpnął mocy. Potęga wypełniła go i uczyniła silniejszym.
- Zanim wyjdziemy, zapomniałem wam powiedzieć o jednym. Razem z nami wyruszy jeszcze Vanitate.
- Żywiołak Pustki?
- Tak. Może się wam przydać.
Faktycznie, przed wejściem do sanktuarium czekał na nich wbity w ziemię kryształ. Jego kolor przypominał czarny, fioletowy i granatowy jednocześnie.
- Zabierzmy go. Obudzi się dopiero, gdy będzie chciał.
Gdy Eris, Lellis, Crist, Spiritus, Fluvius i Venitate dotarli do Strażnicy, reszta już na nich czekała.
- Jak widzę udało wam się uzyskać pomoc Władcy Wody.
- Tak. Dodatkowo przybył z nami Żywiołak Pustki.
- Laval i reszta odpoczywają, po swojej wyprawie. Idźcie i zróbcie to samo. Póki co macie spokój. Przeznaczcie ten czas na odpoczynek i trening. Musicie być przygotowani do ewentualnych misji.
- Dobrze. Dziękujemy.
Lellis z marszu udała się do swojego pokoju. Gdy położyła się na łóżku momentalnie zasnęła. Niestety koszmary znów powróciły. Jednak nie były to już dziecinne igraszki. Lellis była na cmentarzu. Stała przed grobem swojego przyjaciela, Lirin'a. Zaraz obok ujrzała kolejny grób. Lellis nie pamiętała go, więc z ciekawości przyjrzała mu się. Odczytała nagrobek. Widniało na nim imię Levella. Kolejny grób. Tym razem napis brzmiał : "Laval'owi, jednemu z najlepszych wojowników lwiego plemienia. Dziękujemy ci za twoją służbę, jednak wedle zasad zdrajcy muszą ponieść konsekwencje." Lellis spojrzała na ostani grób w tym rzędzie. "Tu leży Lellis. Jedna z ofiar Laval'a Opętanego." Lellis wstała zdenerwowana i udała się do pokoju Laval'a. Niestety nie było go w jego pokoju. Wyszedł razem z Erianną, aby pozbierać kilka ziół.

Rozdział 8. "Sanktuarium Roślinności"
Laval i Erianna przechadzali się po bagnie w poszukiwaniu ziół. Przez większość drogi milczeli, jednak zaczynało to irytować Eriannę. Postanowiła przełamać ciszę.
- Jak podobają ci się twoje nowe moce?
- Są bardzo fajne. Dają niezwykłe możliwości.
- Bardzo chcę zdobyć swoje. Ale niestety na mapie nie ma żadnego Sanktuarium Roślinności.
- Uwierz. Kiedy przyjdzie czas i twój żywioł da ci zastrzyk mocy.
- Dzięki. A tak przy okazji, dlaczego tak bardzo poszukujesz mocy?
- Dawno temu jeszcze przed epoką Światła i Mroku byłem zbyt słaby, aby obronić kogoś. Potem, musiałem za to zapłacić. Jednak zapłacił ktoś inny.
- Levella?
- Skąd znasz jej imię?
- Eris mówiła, że była dla ciebie bardzo ważna.
- Ma rację. Była dla mnie ważna. Ale to właśnie ja ją zabiłem.
- O tym też wiem. To nie twoja wina. Nie mogłeś przewidzieć co się stanie.
- Ale mogłem temu zapobiec. Gdybym jedną rzecz zrobił inaczej. Gdybym nie dopuścił, aby Jadix otruł Eris, nigdy nie znalazłbym się w Zakonie, a później w Straży i ...
- I nigdy nie poznałbyś Lellis.
- Masz rację. Ale jednak ciągle nie daje mi to spokoju.
- Przestań się zamartwiać. Pomyśl o wszystkim dobrym co ci się przydarzyło. O Eris, o Lellis, o Lastes'ie i o całej reszcie.
Nagle Laval i Erianna wpadli do dołu. Spadali stosunkowo długo i trafili do komnaty.
- Laval, jesteś tu?
- Tak, jestem.
- Boję się ciemności.
- Idź w stronę światła. Złap mnie za rękę. Teraz dotknij ziemi, i postaraj się pokryć ściany roślinami.
- Dobra udało się.
- Uważaj. Teraz zrobi się gorącą.
Laval przyzwał Ogień i podpalił kłącza. Sala momentalnie zaczęła tonąć w świetle.
- Teraz możesz już mnie puścić.
- Sorki. Hej, czy to nie jest przypadkiem Sanktuarium?
- Tak, Erianno. Znajdujesz się przy Źródle Roślin.
- Kim jesteś?
- Jestem Herba. Żywiołak Flory. Władczyni Roślin. Zaczerpnij mocy ze źródła.
Erianna podeszła do piedestału i otrzymała dar.
- Teraz, twoje ręce potrafią leczyć.
- Dziękuję. Czy zechciałabyś pójść z nami?
- Z radością.
- Chciałbym przeprosić cię, że spaliłem tyle roślin w twojej obecności.
- Nie musisz. Pomagałeś przyjaciółce. To jest ważniejsze.
- Dziękuję ci. Wracajmy, zanim zaczną się martwić.

Część 4. "Rozpęd"
Rozdział 1. "Efekt Kuli Śnieżnej"

Lastes wezwał EOS 1 do sali odpraw.
- Witajcie przyjaciele. Wyruszam na wyprawę. Mam wiele spraw do przemyślenia. Wrócę za około pół roku. Przypilnujcie Straży podczas mojej nieobecności. Mam nadzieję, że gdy wrócę, będziemy mogli wreszcie zakończyć wszystko raz na zawsze.
- Żegnaj i bezpiecznej podróży.
- Dziękuję. Do zobaczenia, za 180 dni.
Lastes udał się w swoją podróż zostawiając Straż pod opieką najbardziej zaufanych ludzi jakich miał nie licząc Rafael'a.
- No to co teraz robimy?
- Zajmiemy się tym co zwykle. Musimy zdwoić wysiłki. Musimy się dwoić i troić, aby mieć pewność, że gdy Lastes wróci, będziemy gotowi by zakończyć wojny raz na zawsze.
- Porywająca przemowa, szczytny cel, ale jak masz zamiar to osiągnąć?
- Cerid, chyba nie myślisz, że jak ktoś wszystkich motywuje, to musi mieć plan działania?
- Tak się składa, że mam plan. Wykorzystamy Efekt Kuli Śnieżnej. Rozkręcimy działania, na nową skalę. Zaczniemy tak, jak działaliśmy teraz. Będziemy odbierać Zakonom wsie i kopalnie. Później odetniemy ich od funduszy. To wszystko zwieńczymy odebraniem Zakonom poszczególnych regionów Chimy.
- Ale, czy jeśli nie zaczniemy się wyrywać, to czy nie wyślą na nas elitarnych oddziałów? Nawet ty nie dasz sobie rady z ich Łowcami. A oni mają w zapasie całe setki, jeśli nie tysiące takich oddziałów.
- Może i masz rację. Sam nikt nie ma z nimi szans. Nawet ja. Ale kto powiedział, że każdy z nas będzie musiał walczyć z całym oddziałem samotnie? Dopóki będziemy trzymali się razem, doputy będziemy nie do zatrzymania.
- Dobra. Wygrałeś. Co najpierw robimy szefie?
- Ej, chwila. Nie pisałem się, na zostanie zastępcą. Niech Rafael zastąpi Lastes'a.
- Jak chcesz. Zrobimy głosowanie. Uwaga wszyscy! Kto chce, aby Laval zastąpił Lastes'a podczas jego nieobecności niech podniesie ręke!
Główny hangar zaroił się od podniesionych rąk.
- Dobra. Tym razem ty wygrałeś. Jeśli tego chcecie, zgoda. Zastąpię Lastes'a, do momentu jego powrotu.
- Okej. To mamy załatwione. Teraz czas na cele.
- Każdy EOS ma zgłosić się do sali odpraw.
Po kwadransie sala odpraw była pełna przdstawicieli Elitarnych Oddziałów Straży.
- EOS 2-5. Wschodnie Bagna, ruszać. EOS 6-9. Zachodnie Bagna, ruszać. EOS 10-13. Północne Bagna. EOS 14-17 Południowe Bagna. EOS 18-27 Kamieniołom i okolice. EOS 28-31. Góra Orłów. EOS 32-35. Krucze Forty. EOS 36-39. Świątynia Lwów. EOS 40-43. Obozowisko Watahy. Reszta zostaje i ochrania Strażnicę.
- A co z nami?
- My? My zajmiemy się swoimi zadaniami. Będziemy trenować. Jeśli zacznie komuś brakować sił, niech odpocznie.
- Tak jest.
- Ale wiecie, że nie musicie się zwracać do mnie jak do Lastes'a?
- Sorka. Przyzwyczajenie.
- Spoko. A teraz, rozejść się. Lellis, pozwól na chwilę. Znów nawiedziły cię koszmary?
- Tak. Widzę, że nie tylko mnie.
- Miałem nadzieję, że po tamtym już przejdzie, ale...
- Ale wszystko się spotęgowało.
- Dokładnie. Co tym razem ci się śniło?
- Cmentarz. Groby. Lirin'a, Levelli, twój i...
- I swój?
- Tak. A tobie.
- Wybór. Widziałem ciebie, Levellę, Eriannę, Eris i Lassę. Każda z was coś dla mnie znaczy. Byłem tam z Leon'em.
Trzymał ci nóż przy gardle. Mówił, że jeśli podejdę, to może mu zadygotać ręka. Kazał mi wybrać jedną z was. Wybrałem Lassę. Leon podciął ci obie nogi i powalił na ziemię za sobą. Inne były zamknięte w klatkach, a te z kolei wisiały nad przepaściami. Leon wyzwał mnie na pojedynek. Pokonałem go. Podbiegłem do ciebie, ale ty już nie żyłaś. Leżałaś w kałuży krwi. Tymczasem Leon ostatkiem sił zdołał wstać i zrzucić wszystkie klatki do przepaści. W tym momencie się obudziłem. Za każdym razem próbowałem wybrać inną z was. Za każdym razem go pokonywałem. Za każdym razem żadna z was nie przeżywała.
- To horror.
- Nie. To nie horror. To przyszłość. I to niedaleka. Coraz częściej słyszę głos Leon'a w głowie. Plecie coś o wyborach i o śmierci. Nigdy zbyt wiele z tego nie rozumiałem. Teraz jest tak samo. Może trening pozwoli mi zapomnieć o tym
wszystkim. Idziesz? Lellis? Ocknij się.
- Co? A tak idę.
- Ignisie.
- O witaj Laval. Witaj Lellis. W czym mogę pomóc?
- Czy jesteś gotowy na trening?
- Oczywiście. Chodźcie za mną. Dziś skupimy się na wykorzystaniu waszych umiejętności. Ty potrafisz tworzyć kule ognia, ogniste bariery, a także podpalać broń. Natomiast twoja koleżanka potrafi tworzyć ogniste pułapki i strumienie ognia. Chciałbym, abyś osłonił barierą Lellis. Najpierw skup się. Wytwórz barierę wokół siebie. Teraz pomyśl o Lellis. Myśl o niej i o barierze jednocześnie.
Po kilku minutach koncentracji Laval'owi udało się stworzyć tarczę wokół Lellis.
- Dobrze. Bardzo szybko się uczysz. Teraz kolej na ciebie. Stwórz pułapkę na ziemi. Teraz postaraj się ją zdetonować. Myśl o niej i o eksplozji jaką wywołuje.
Lellis zajęło to dłużej niż Laval'owi, ale koniec końców udało jej się zdetonować pułapkę.
- Świetnie. Opanowałaś naprawdę ważną sztuczkę. Laval. Wracając do możliwości podpalania broni. Chciałbym ci
podarować Coruscum, Kusarigamę Blasku. Ma długość 3 metrów. Może służyć do walki bądź wspinaczki. Spróbuj teraz podpalić jej hak. Jeśli ci się to uda, zyskasz śmiercionośną przewagę dystansu. Dla ciebie Lellis mam 2 bliźniacze Tessen'y. To wachlarze z bardzo ostrymi zakończeniami. Przydaje się do walki, gdy musisz przekraść się przez ścisłą kontrolę. Na wystawnych uroczystościach kobiety przychodzą z podobnymi, aby pokazać, że są zamożne. Ten należy do średnio bogatej osoby. Jeśli nauczysz się nimi odpowiednio rzucać i podsycać ogniem, a w dodatku detonować pułapki jednocześnie, zyskasz ogromny zakres działań, jakie będziesz mogła prowadzić.
- Dziękujemy ci Ignisie.
- Nie ma za co. Tylko pamiętajcie, aby ćwiczyć z waszą nową bronią.

Rozdział 2. "Archiwa Mroku cz.1"
7. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Utraciliśmy kilka dużych wschodnich posiadłości na Bagnie Krokodyli.
- Straty w ludziach sięgają 1000 ofiar.
- Zagrożenie ze strony Światła coraz większe.
- Aktywność Straży podwyższona.
- BWO nie zlokalizowane.
14. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Utraciliśmy ponad 20% Bagien Krokodyli.
- Straty w ludziach ponad 5000 ofiar.
- Wykryto niebezpieczne ruchy oddziałów Światła.
- Punktowa aktywność Straży w innych rejonach Chimy.
- BWO nadal nie znalezione.
21. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej
- Ponad połowa Bagna Krokodyli utracona.
- Straty przeszło 10000.
- Szpiedzy donoszą o projektach nowej superbroni Światła.
- Aktywność Straży w całej Chimie podwyższona.
- Brak wieści o BWO.
28. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Twierdza Krokodyli otoczona przez Straż.
- Straty wzrastają w zatrważającym tępie.
- Brak informacji o superbroni Światła.
- Prognozowane straty Straży stu członków EOS i około 200 rekrutów.
- Natrafiliśmy na znikomy ślad BWO.
35. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Garnizon Twierdzy Krokodyli odpiera kolejne ataki. Pod osłoną nocy dotarło do nich wsparcie 5. oddziałów Łowców.
- Straty około 25000.
- Wciąż brak wieści o planach Światła.
- Zabici członkowie EOS 150. Zabici rekruci 400. Liczebność Straży wciąż rośnie.
- Zgubiliśmy ślad BWO.
42. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Oblężenie Twierdzy Krokodyli przerwane. Świeże posiłki dostarczone.
- Straty około 27000.
- Relacje ze Światłem poprawione. Uważamy, że superbroń wymaga składnika, który posiadamy.
- Rozpoczęto odbijanie Bagna Krokodyli.
- Miejsce pobytu BWO nadal nieznane.
49. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Odzyskaliśmy południowe Bagno Krokodyli.
- Straty 28000 ofiar.
- Sprawa superbroni zawieszona.
- Wzmorzona aktywność partyzantów na północy.
- Poszukiwania BWO przerwane.
56. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Wschodnie Bagno ponownie pod naszą kontrolą.
- Straty sięgają prawie 30000 ofiar.
- Prorok odnaleziony w pobliżu Er Orean. Potwierdzone kontakty z Zabójcami z Klanu Wilka.
- Ataki partyzantów zaczęły się nasilać.
- Pogłoski o dezercji w Królewskiej Lwiej Gwardii.
63. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Kontratak Straży na Bagnie Krokodyli.
- Straty 32500 ludzi.
- Prorok się przemieszcza. Prawdopodobny cel podróży Er Sasean.
- Wzmożona aktywność Straży. Straciliśmy 1/4 terytorium w różnych regionach Chimy.
- Przypuszczamy, że Prorok zawiązał sojusz w pobliżu miejsca, gdzie Łowcy odnaleźli jedną z BWO.

Rozdział 3. "Ambicje, treningi i ... zmartwienia?"
Laval i Lellis udali się na mały sparing z wykorzystaniem nowej broni. Przez ostatnie dwa miesiące cały EOS 1 trenował i szkolił się w wykorzystaniu swoich żywiołów. Crist nauczył się strzelać z pod wody. Erianna w dalszym ciągu zgłębia zaawansowane techniki leczenia. Eris ćwiczy walkę z wykorzystaniem Sai i żywiołu Wiatru. Cerid trenuje posługiwanie się zwiększoną siłą i wytrzymałością, a także zdolnąścią panowania nad skałami.
- Lellis. Jesteś gotowa?
- Tak jestem.
- Laval. Jesteś gotowy?
- Tak jestem.
- Zatem pokażcie, czego się nauczyliście.
Dla Laval'a i Lellis sparingi nie były niczym niezwykłym. Bardzo często trenowali razem. Najczęściej z inicjatywy Laval'a. Każdy sparing trwał kilka minut. Zazwyczaj wygrywał Laval, jednak czasami Lellis udawało się go pokonać. Oczywiście, jakby treningów było zbyt mało pozostawał także problem koszmarów. Jako, że Laval miał dużo spraw na głowie i późno chodził spać, nie mogli już razem spać, aby pozbyć się koszmarów. Czasami, gdy Lellis chciała z nim na poważnie porozmawiać, on znikał. Zaczynało ją to irytować, jednak nie okazywała tego. Gdy Laval zniknął, równo 61 dni od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej, Lellis postanowiła porozmawiać z Eris. Odnalazła Orlicę w jej pokoju.
- Witaj Eris.
- Cześć Lellis. Co cię do mnie sprowadza?
- Chcę porozmawiać o Laval'u. Zaczyna zachowywać się dziwnie.
- No wiesz, jest pod wielką presją.
- Wiesz, że to nie oto chodzi. Od jakiegoś czasu dręczy go Leon. Każe mu wybierać między tobą, mną, Erianną, Levellą i Lassą.
- Więc jest, aż tak źle?
- O co chodzi? Kim w ogóle była ta Lassa?
- Lassa, była dziewczyną Laval'a.
- Jak to była?
- A no tak. Od dawna nic o niej nie wiadomo. Laval zakochał się w niej jeszcze, gdy chodziliśmy do szkoły. Swego czasu kupili sobie Pierścienie Przysięgi. To specjalne obrączki, które łączyły zakochanych. Po zniknięciu Lassy, Laval poprosił Longtooth'a, aby ten przekuł pierścień w naszyjnik. To ten sam, który cały czas nosi na szyi. Pierścienie mają to do siebie, że gdy zakochani są w niedużej odległości, około 500m ich obrączki zaczynają drgać. Jednak naszyjnik Laval'a nie zadrgał od ponad 10 lat. Mimo to wciąż trzyma go przy sobie.
- A jaka historia związana jest z Levellą?
- Gdy Leon wcielił Laval'a do Zakonu Zmierzchu, przydzielił mu przewodniczkę. Na początku Earilę. Po jej śmierci Levellę. Laval zadurzył się w niej i vice versa. Wracając do Lassy, Lagravis widząc ją i swego syna razem postanowił zrobić z niej Królową Lwów. Dogadał się z jej rodzicami i dalej wszystko samo się potoczyło.
- Nie miałam pojęcia o tym wszystkim.
- Ja też nie. Laval sam mi to powiedział, gdy próbowaliśmy go odmienić. Tę historię znam tylko ja i on. A od teraz także i ty.
- Ludzie musicie szybko przyjść do sali odpraw! Powtarzam EOS 1 wzywany do sali odpraw!
- O co chodzi?
- Nie wiem. Lepiej sprawdźmy.
Lellis i Eris dotarły do sali odpraw jako ostatnie.
- Dobrze, że jesteście. Gdy sprawdzałem nasze maszyny, gdy zobaczyłem, że brakuje motocyklu Laval'a.
- No i? Laval cały czas znika.
- To prawda. Ale teraz sprawdziłem nagrania z kamer w garażu. Laval wyjechał 4 dni temu.
- Jakim cudem? Przecież jeszcze dziś rano był ze mną na treningu.
- Czy tym razem wygrałaś?
- Tak. Myślisz, że ktoś się pod niego podszywa?
- Nie. Laval stworzył swoją kopię. To chodzący Cień. Nie widać go na żadnej kamerze. Mógłby stać jak czarna plama na białym tle, a i tak nie byłoby go widać. W dodatku, jakimś cudem udało mu się wyłączyć lokalizator GPS. Niestety nie wiem gdzie mógł się udać. Jedyny trop zarejestrowały kamery sprzed Strażnicy.
- Czekajcie. Może i nie będziemy musieli go szukać. Lellis chodź ze mną. Mam pomysł gdzie go szukać.
- Zgoda. Spróbujcie go odszukać. Reszta niech wraca do treningów.
Eris i Lellis dotarły do cmentarza w pobliżu Świątyni.
- Co my tu robimy?
- Nie zdążyłam dokończyć ci historii Lassy. Rok po jej znikniącią uznano ją za zmarłą. Została pochowana w krypcie
Lwiej Rodziny Królewskiej. Wejście do niej jest ukryte. Jednak Laval mi je kiedyś pokazał. To przy skałach. Lellis i Eris weszły do krypty i zaczęły szukać Laval'a.
- Eris! Mam coś. To notatka.
- Przeczytaj.
- "Dla tego kto to czyta. Nie umarłam. Zostałam porwana dokładnie 10 lat temu. Po 9 latach udało mi się uciec. Przybyłam do Chimy zaledwie 3 tygodnie temu. Jeśli to czytasz, to znaczy, że pochodzisz z Lwiej Rodziny Królewskiej, lub jesteś jej bliskim przyjacielem. Ukryłam się w ruinach Wieży Kręgu Feniksów. Podpisano Lassa." Jest jeszcze świeży zapisek.
- Kontynuuj.
- "Eris wiem, że zauważycie moje zniknięcie i razem z Lellis to przeczytacie. Udałem się do Wieży Kręgu. Jestem 3 dni drogi przed wami. Na karku mam około 10 łowców głów. Normalnie bym ich zabił, lecz nie wyglądają jak żadne znane plemię. Dodatkowo posługują się bronią, która bez problemu potrafi przełamywać moje parady. Eris wiem, że będziesz chciała mnie gonić. Jeśli tak się stanie uważaj na siebię i na Lellis. Podpisano Laval."
- A więc Wieża Kręgu Feniksów.
- To daleko?
- Tak. Dokładnie na najbardziej wysuniętym na wschód fragmencie Chimy. Nikomu nie udało się jeszcze tam dostać.
- Tak czy inaczej musimy tam jechać. Skontaktuję się z Cerid'em i przekaże mu czego się dowiedziałyśmy.
- Tylko nie proś o wsparcie. Zbyt duża grupa zwróci nie potrzebną uwagę.
- Dobra.

Rozdział 4. "Zakochani"
Laval dotarł do Wieży 3 godziny wcześniej niż sądził. Udało mu się także zgubić pogoń. Niestety przez 3 dni podróży nadal nie wpadł na pomysł jak dostać się do środka. Postanowił wykorzystać swoją nową broń Coruscum. Rozpoczął wspinaczkę na szczyt dwustu metrowego budynku. Po około godzinie przebył połowę drogi i natrafił na okno. Odbił się od ściany i wpadł do środka wraz z gradem szkła. W środku spotkał go wesoły bądź smutny widok. Laval sam nie wiedział co o tym sądzić. Ujrzał przed sobą Lassę. Poznał ją po charakterystycznym uśmiechu. Lecz całkowicie się zmieniła. Z pleców wyrosły jej orle skrzydła, lwią szczękę zastąpiono wilczą, a łapy gorylimi.
- Co ci się stało?
- Laval? Czy to ty?
- Tak. To ja. Co się stało?
- Zakon Mroku prowadzi eksperymenty genetyczne. Ja jestem pierwszym "okazem" jaki przeżył. Dokonywali strasznych rzeczy. Ale udało mi się uciec, gdy chcieli sprawdzić jak sprawdzam się w walce. Zabiłam przeciwników i zniszczyłam ogrodzenie. Goryle łapy się przydały. Dotarłam tu po drzewach.
- Nie możesz tu zostać. Chodź zabiorę cię stąd.
- Jeszcze coś. Przez ostatnie 2 lata eksperymenty nadzorował niejaki Leon. Powiedział, że mój chłopak sprowadził na mnie cierpienie. Od razu pomyślałam o tobie.
- A więc Leon. Chodź ze mną. Gdy dotrzemy w bezpieczne miejsce postaram się ci wszystko wyjaśnić.
Po wyjściu z Wieży Laval spotkał się z Lellis i Eris.
- Laval! Tu jesteś. Wszyscy się o ciebie martwili.
- Laval kim ona jest?
- To Lellis. Moja uczennica. A Eris już znasz.
- Laval, co się stało z Lassą?
- Wyjaśnie ci to w Strażnicy.
Kątem oka Laval dostrzegł błysk lunety. Żeby nie wzbudzać podejrzeń Laval udał, że niczego nie widzi.
- Eris, zaprowadź Lellis i Lassę do Strażnicy. Spotkam się tam z wami.
- Dlaczego?
- Pamiętacie notatkę o łowcach głów?
- Tak. Zostaliśmy otoczeni, prawda?
- Tak. Wokół jest 5 snajperów. Na mój znak ruszajcie od razu do Strażnicy. Ja postaram się ich odciągnąć.
Laval usłyszał brzęk odbezpieczanej broni.
- Teraz!
Błyskawicznie wskoczył na motocykl i wyruszył w stronę Góry Cavora. Eris, Lellis i Lassa natomiast skierowały się w stronę Strażnicy. Po zaciętej pogoni Laval'owi udało się zgubić pogoń i dołączyć do reszty w kryjówce.

Rozdział 5. "Archiwa Mroku Cz.2"
70. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Ataki Straży w normie.
- Straty 34000.
- Odnaleziono obiekt o kryptonimie EXODUS-1.
- Zawiązaliśmy sojusz z Zabójcami z Klanu Modliszki.
- Łowcy Głów nie wyeliminowali BWO.
77. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Straż ponownie osaczyła Twierdzę Krokodyli.
- Brak środków na wsparcie sił na Bagnie.
- Zwiększyliśmy produkcję mutantów.
- Rozpoczęliśmy trening Shadow Force.
- Utraciliśmy prawie połowę ziem w Chimie
84. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Twierdza Krokodyli upadła.
- Cragger zdołał umknąć pogoni Straży wraz ze swoją Gwardią.
- Bagno Krokodyli zostało przejęte.
- Straty sięgają prawie 40000.
- Wprowadziliśmy na arenę pierwszą jednostkę mutantów.
91. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Odnaleziono Proroka w pobliżu Er Sasean.
- Obawy przed sojuszem Zabójców i Straży.
- Rozpoczęliśmy dozbrajanie naszych jednostek.
- Straty Straży to łącznie ponad 2500 osób.
- Shadow Force rozpoczęło próby zlokalizowania siedziby głównej Straży Żywiołów.
98. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Król Krokodyli i jego Gwardia dotarła do nowej fortecy w Magmowych Górach.
- Wpływ Zakonu na nasze ziemie ciągle maleje.
- Przywódcy plemion Goryli i Nosorożców grożą przejściem na stronę Straży.
- Poparcie Lagravis'a ciągle bez zmian.
- Straty łączne szacuje się na około 45000.
105. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Shadow Force odnosi kolejne wielkie sukcesy.
- Odkryliśmy główne linie zaopatrzeniowe Straży.
- Zwiększyliśmy wydobycie meteorytu w Krainach Zewnętrznych.
- Produkcja mutantów przebiega bez zakłóceń.
- Straty Straży to około 3000 ofiar.
112. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Znamy przybliżoną pozycję Strażnicy Żywiołów.
- Shadow Force przygotowuje się do ataku na kryjówkę Straży.
- Łowcy donoszą o poczynaniach Proroka. Kieruje się w stronę trzeciej fortecy Zabójców.
- Partyzanci rozpoczęli skoordynowane działania.
- Liczebność naszych wojsk szacujemy na 2000 mutantów, 5000 jednostek Shadow Force i 90000 piechociaży.
119. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- W ciągu dwóch dni Shadow Force dokona zmasowanego ataku na Strażnicę Żywiołów.
- Potwierdzono obecność BWO wewnątrz podziemnej sieci bunkrów.
- Przekierowaliśmy wszystkie armie sojusznicze do ataku na Strażnicę.
- Ogólna liczebność wojsk w tamtym rejonie to około 100000.
- Kontrolę nad atakiem przejął Wielki Mrok Leon.

Rozdział 6. "Podkulony Ogon"
121. dzień od rozpoczęcia Efektu Kuli Śnieżnej.
- Shadow Force przypuszcza szturm na Strażnicę Żywiołów.
Laval obudził się w swoim pokoju. Ponieważ był problem z zakwaterowaniem spała z nim Lassa.
- Co ty ze sobą robisz Laval. Co ty ze sobą robisz.
Jego przemyślenia przerwał głośny huk. Po nim następny. A potem całe setki. Laval pobiegł do hangaru. Po drodze napotkał Cerid'a.
- Cerid! Co się dzieje!?
- Jesteśmy atakowani!
- Każ wszystkim zdolnym do walki ustawić się w hangarze! Zarządź ewakuację rannych! Zabierz stąd Lassę i resztę. Powiedz także każdemu, że jeśli starczy mu odwagi, niech ustawi się w garażu. Będę na nich czekał. Przyszli tu po nas, tak więc zarządzam ewakuację EOS 1. Proszę cię. Zabierz ich stąd. Nie możecie się narażać. Wyruszcie do Twierdzy Krokodyli.
- Robi się! Powodzenia Laval.
- I nawzajem. Ruszaj!
Laval czym prędzej pobiegł do zbrojowni. Założył swoją Zbroję Skrytobójcy, zabrał Umrę oraz Coruscum i udał się do garażu. Na miejscu zastał ponad 200 ochotników.
- Słuchajcie! Zgłosiliście się na ochotników! Jest to samobójcza misja, lecz może ocalić waszych przyjaciół! Dziesiątki tysięcy osób w całej Chimie liczą na was! Jeśli zawiedziemy szansa na zaprowadzenie pokoju zniknie raz na zawsze! Ta walka jest z góry przegrana!  Nasze zapasy Chi są małe! Praktycznie zerowe! Jednak udało nam się zgromadzić wystarczającą ilość, aby obronić to przejście dość długo, aby zapewnić czas na ewakuację! Użyjcie każdej kuli mądrze! Z mądrością w sercu! Jeśli ktokolwiek chce się wycofać, to jest ostatnia szansa!
Ku swojemu zdziwieniu Laval nie ujrzał wychodzących, a dołączających. Łącznie w garażu zebrało się 500 Strażników.
- Oto ostatnie słowa, jakie najprawdopodobniej usłyszycie! Nunc adversus mortem, et in conspectu eius Intueamur resistere pressura! Non adorabis! Do ataku!
Gdy drzwi do garażu upadły, 500 Strażników naraz użyło Chi. Wybuch energii jaki powstał przy tym powalił pierwsze 4 szeregi armii Mroku. Honorowa Pięćsetka ruszyła na przeciwnika z Laval'em na czele. Obrali sobie jeden cel. Zabić jak najwięcej przed śmiercią. Laval zostawił im walkę i sam ruszył na stanowiska dowodzenia. Gdy dotarł na miejsce wyrżnął całą ochronę i 10 oficerów. Po rzezi natrafił na Leon'a.
- Witaj Laval. Długośmy się nie widzieli.
- Jak dla mnie i tak za krótko.
- Gdy ostatnim razem się spotkaliśmy nie dałeś mi radości zabicia cię.
- Chcesz walczyć?
- Czy to nie jest oczywiste?
- Zgoda. Tu i teraz. Pierwszy ruch dla mnie.
Leon zrzucił swój płaszcz i ruszył na Laval'a ze swoim meteorytowym mieczem. Lwi Książe wykorzystał czas rozmowy na podpalenie Coruscum'a ukrytego na plecach. Dzięki swojemu refleksowi zdołał chwycić rękę Leon'a i wywrócić go na ziemię. Jednak nie mogło być za prosto. Leon zniknął w cieniu i pojawił się za Laval'em uderzając go w kolano. Lwi Książe upadł na ziemię i zaczął blokować błyskawicznie wyprowadzane ciosy. Postanowił ujawnić nowe moce. Wytworzył tarczę i za jej pomocą odrzucił Mistrza od siebie. Zdołał wstać i podpalić Umbrę. Wdał się w wymianę ciosów. Początkowo wygrywał, lecz ogień zaczął przygasać. Po minucie miecz zgasł. Wtedy Leon przyspieszył. W końcu ich ciosy, bloki, uniki i kontry stały się tak szybkie, że praktycznie niewidoczne. Widać było tylko jak poruszają się dwa ciała. Brzęk metalu nie ustawał przez kwadrans. Laval nerwowo spojrzał na przejście, aby zobaczyć ostatnich 20 broniących się Strażników. To dodało mu otuchy. Przypomniał sobie z jaką prędkością poruszał się Leon, gdy go trenował. Zorientował się, że jego Mistrz osłabł, a on sam stał się silniejszy. Postanowił przyspieszyć jeszcze bardziej. Opłacało się. Leon stracił inicjatywę i zaczął przegrywać. Szala zwycięstwa zaczęła przeważać na stronę Laval'a. Po godzinnej wymianie ciosów Leon popełnił ostatni błąd. Zamiast zamortyzować cios Laval'a spróbował go odepchnąć. W efekcie Umbra ześliznęła się i spadła na bark Leon'a. Mistrz wypuścił miecz. Tym razem Laval nie okazał litości. Podpalił Umbrę i wykonał 5 czystych cięć na torsie Leon'a. Mistrz wydał ostatnie tchnienie i padł na ziemię martwy. Mimo zwycięstwa w Laval'a było wycelowanych ponad 500 karabinów. Wiedział, że to jego koniec. Jednak Śmierć zdecydowała inaczej. Laval usłyszał rozrywający ryk silników 200 transportowców unoszących się w powietrze. Korzystając z zamieszania Laval wytworzył wokół siebie tarczę i pobiegł co sił w nogach do garażu. Na miejscu zastał ostatni pojazd. Swój motocykl. Na kierownicy znalazł notatkę. "Niebieski przycisk uruchamia tarczę. Spiesz się do nas zanim znowu spotkasz Śmierć. Lellis."
- A więc jednak będzie mi to wypominać.
Laval wsiadł na motocykl uruchomił tarczę i wyjechał z garażu. Słyszał setki tysięcy pocisków odbijająch się od bariery. Gdy oddalił się na bezpieczną odległość spojrzał ostatni raz na Strażnicę. Była kompletnie zrujnowana. Wokół unosiły się wielkie kłęby dymu. Laval zdał sobie sprawę, że jeśli nie wypowiedzą bitwy Mroku i Światłu, to prędzej czy późńiej szanse na pokój znikną. Dusząc w sobie ochotę zakończenia walk wyruszył do Twierdzy Krokodyli. Dotarł tam przed wieczorem. Na miejscu czekał na niego Crist, Cerid, Erianna, Lellis i Lassa. Wszyscy byli pod wrażeniem, że Laval przeżył mimo ran jakie odniósł. Od razu przenieśli go do punktu pierwszej pomocy. Od teraz zaczął się wyścig z czasem.

Rozdział 7. "Traktat Mrocznego Światła"
W Lwiej Sali Tronowej zebrali się przedstawiciele wszystkich stron. Mrok przysłał nowo wybranego Mistrza Leopald'a. Światło reprezentowała La'Ella. Przedstawicielem Lwów był Lagravis. Jako Orzeł pojawił się Ewald. Ze swojej kryjówki przybył także Cragger. Posiedzenie rozpoczął Lagravis.
- Rozpoczynam obrady.
- W świetle ostatnich wydarzeń wojska Mroku są gotowe przejść pod kontrolę Światła na czas walki ze Strażą. Po jej wyeliminowaniu Światło jest zobowiązane podzielić Chimę, między siebię i Mrok po równo, dla każdej ze stron.
- Jako przedstawicielka Zakonu Światła, jestem gotowa przyjąć waszą propozycję.
- Kontynuując. Król Cragger odzyska całe bagno, oraz Mateczną Puszczę.
- Tylko co na to Goryle?
- To nie ważne. Pozbędziemy się ich, gdy nie będą już nam potrzebni.
- A reszta plemion?
- Kruki przekupimy. Natomiast całą resztę wyrżniemy. Zostaną tylko Lwy, Kruki, Krokodyle i Zakony.
- Cóż. Sądzę, że możemy już głosować.
- Od tej chwili La'Ella wysłanniczka Światła przejmuje dowodzenie nad armią Mroku. Król Cragger zostaje zastępcą,
natomiast ja będę służył pod naszą nową przywódczynią.
- Głosujmy. Lagravis'ie?
- Jestem za.
- Królu?
- Zgadzam się.
- Leopald'zie?
- Zgoda.
- Orle?
- Głosuję za.
- Ja także jestem za. Jednogłośną decyzją ostatecznie uchwalam Traktat Mrocznego Światła. W ciągu kilku najbliższych dni armie Światła i Mroku przegrupują się właśnie przed Świątynią.
- Dobrze. Sprowadzę tam nasze siły jak najszybciej.
Tymczasem EOS 1 podsłuchiwało całą rozmowę.
- Słyszeliście to?
- Niestety tak. No to mamy problem. Z ich stutysięcznej armii zrobiła się dwustutysięczna.
- Teraz gorsze wieści. Nas zostało zaledwie 5 tysięcy.
Całą rozmowę przerwał strażnik.
- Laval. Ktoś chce się z tobą widzieć. Mówi, że nazywa się Longtooth.
- Gdzie jest?
- Stoi przy bramie.
Laval udał się zobaczyć starego przyjaciela.
- Witaj Laval.
- Witaj. Co cię do nas sprowadza.
- Goryle są gotowe przesłać wam wsparcie. Tak samo Orły, Wilki, Lwy, Goryle i Niedźwiedzie. Razem to ponad 100000.
- To wspaniałe wieści.
- Ponadto udało mi się zdobyć informację na temat Zakonów. Ich siły są rozsiane po całej Chimie. Jeśli uderzycie teraz na Świątynie do walki będzie mogło stanąć 150000.
- To wciąż dużo, jednak dużo mniej jeśli byśmy czekali. Dziękuję ci za informację. Powiadom ochotników, aby przysłali siły właśnie tutaj. Tylko niech przerzucają je w nocy. Zakony nie mogą się zorientować co robimy.
- Już się robi. Jeszcze jedno. La'Ella przejmie kontrolę nad armiami.
- No to świetnie. Wyruszaj.
Longtooth udał się przekazać wieści dla sojuszników. Laval miał na głowie więcej przygotowań.

Rodział 8. "Plan (Prawie) Idealny"
Prywatny dziennik Laval'a. 4 dni po śmierci Leon'a.
"Jutro razem z resztą oddziału ułożymy plan natarcia na Świątynię. Może wtedy powinienem pojechać to zakończyć? Co by wtedy było? Tak dużo pytań, a żadnych odpowiedzi. Szczerze mówiąc bardziej bitwą martwię się oddziałem. A zwłaszcza Lassą i Lellis. Kiedyś nie potrafiłem obronić jednej. Czy teraz zdołam obronić dwie? Na to pytanie odpowiedź ujawni się za 3 dni. Mam nadzieję, że będzie ona twierdząca."
Następnego ranka EOS 1 udał się zaplanować bitwę.
- Cerid. Ty zawsze masz jakieś dobre pomysły.
- Mam jeden. Na przedzie poślemy nasze Goryle. Wyposażymy je w nasze pancerze, aby mogły przyjąć impet natarcia wroga. Drugi szereg jest dla Wilków. Przeskoczą pierwszy rząd, gdy dojdzie do walki wręcz. Na tyłach utrzymamy Orły i ich broń dystansową.
- A co z Niedźwiedziami?
- Niedźwiedzie posłuża za zmienników dla Goryli, gdy zaczną się męczyć.
- A Lwy?
- Ich będzie za mało, aby coś zdziałać.
- Mylisz się. Lwy są świetnie wyszkolone. Ustawimy je na flankach. Zamkniemy wroga w półokręgu.
- No to chyba mamy plan.
- Tak. Jeszcze parę poprawek i powstanie plan idealny.
- Wy się tym zajmijcie. Ja sprawdzę, czy wystarczy nam sprzętu.
Laval sporządził listę zaopatrzenia, lecz jego uwagę zwrócił daleko umiejscowiony obserwator. Wsiadł na swój motocykl i pojechał w jego stronę. Zastał go na miejscu. O dziwo nie uciekał. To wyglądało jakby na niego czekał.
- Kim jesteś?
Jako odpowiedź usłyszał bardzo mocno zmodulowany głos.
- Ty jesteś Laval?
- Tak.
- Jestem Shadowind. Przyjaciel Lastes'a. Opracowaliście już plan?
- Tak.
- Dobrze. Lastes skrócił swoją podróż. Powróci wcześniej. Powiedział, że zjawi się w porę. Kazał mi przekazać, abyście nie atakowali. Brońcie się, ale nie szarżujcie na nich. Niech myślą, że mają przewagę. Jeszcze zanim odejdę. Lastes daje wam wskazówkę, abyście zniszczyli lub przesunęli Tron Krokodyli. Po tych słowach Shadowind odjechał. Laval wrócił i opowiedział reszcie o tym czego się dowiedział. Zgodnie z radą Lastes'a usunęli Tron i odkryli przejście. Droga prowadziła do komnaty. Gdy zapalili światło ich oczom ukazał się wielki garaż pełen czołgów, broni i zbroi.
- Wiecie co? Myślę, że teraz mamy całkiem realne szanse zwyciężyć.

Część 5. "Finał"
Rozdział 1. "Bitwa"

Prywatny dziennik Laval'a. 5 dni po śmierci Leon'a.
"Dziś rozegra się największa bitwa, jaką widziała Chima. Rozstawiliśmy się na wzgórzu, aby uniknąć wczesnego wykrycia. Teraz pozostaje czekać na dobry moment"
Pod wieczór armia Laval'a została zauważona. 150000 żołnieży zostało postawionych na nogi. W godzinę plac przed
Świątynią zapełnił się siłami Traktatu Mrocznego Światła. Zgodnie z poleceniami Lastes'a, Laval i jego armia nie atakowała mimo przewagi zaskoczenia. W końcu zjednoczone armie Mroku, Światła, Lwów, Krokodyli, Kruków i Zabójców z Klanu Modliszki ruszyły na ugrupowanie Laval'a.

Rozdział 1.1 "Prawe Skrzydło"
Prawym skrzydłem dowodził Crist wraz z Erin'em. Jego oddział składał się w większości z elitarnych Lwich wojowników. Miał pod sobą także około setki Orłów. Na jego siły natarło 1000 mutantów i około 10 oddziałów Shadow Force.
- Muszę przeładować!
- Erin leć po dodatkowe magazynki! Coś mi się wydaje, że będziemy ich potrzebować!
Erin natychmiast pobiegł po amunicję. Gdy wrócił Crist musiał strzelać z pistoletu.
- Crist tu Cerid.
- Jaka jest sytuacja?
- Według skanu wygrywacie. Mutanty są silne, ale szybko się męczą. Bez problemu powinniście utrzymać tą pozycję.

Rozdział 1.2 "Lewe Skrzydło"
Lewym skrzydłem dowodziła Eris wraz z Wollan'em. Jej oddział był prawie identyczny jak Crist'a. Siły które nacierały były także bardzo podobne do napastników z prawego.
- Wollan! Jak sytuacja!
- Damy radę! Te istoty są potężne, ale za szybko się męczą, aby nam zagrozić!
- Dobra! Cerid! Utrzymamy naszą pozycję bez problemu!
- Przyjąłem! Udaj się do samolotów.
- Jestem w drodze.

Rozdział 1.3 "Środek"
W samym centrum pola bitwy stał Laval i Lellis. Ich oddział składał się z około 90000 wojowników. Goryle wytrzymywały zacięty napór głównego uderzenia Mroku i Światła przez bardzo długi czas.
- Lellis! Co się dzieje!?
- Wszystko gra! Goryle zatrzymały główny impet! Orły dziesiątkują wroga zanim podejdzie!
- Świetnie! Cerid! Tu Laval! Sytuacja pod kontrolą!
- Przyjąłem! Eris i wyznaczeni piloci są już w maszynach.
- Zrozumiałem!

Rozdział 1.4 "Lotnisko"
Eris i wyznaczeni piloci dotarli do maszyn na tyłach obozu. Samoloty były podzielone na 4 zespoły. Pierwszym zespołem dowodziła Eris. Drugim Erianna. Trzecim Erin. Natomiast czwartym Equila.
- Słuchajcie. Każdy trzyma się swojego dowódcy. Musimy wykonać to perfekcyjnie. Jeśli popełnimy błąd skutki mogą być katastrofalne.
Cała setka maszyn wzniosła się w powietrze. Eris, Erianna, Erin i Equila poprowadzili maszyny na zachód, skąd dokonają bombardowania.

Rozdział 2. "Posiłki"
- Proroku. Czy jesteś gotów?
- Tak. Tak jestem. Możemy zaczynać.
Lastes i Shadowind ustawili swoje oddziały na wzgórzu za armiami Mroku i Światła.
- Słuchajcie! Kiedyś byliśmy wrogami. Ale teraz jesteśmy sojusznikami. Dziś wypchniemy Mrok i Światło z tej krainy. Uderzymy na ich tyły i zmiażdżymy wszystkich. Użyjcie Chi na mój znak.
Lastes jako pierwszy wyszedł z kryjówki. Włożył Chi do uprzęży, a zaraz po nim cały 1000 wojowników. Wyzwolona
energia podniosła pył z ziemi.
Tymczasem. Radio Straży.
- Co to było?
- Czekajcie. Sprawdzam odczyty. Laval.
- Tak?
- Chyba możecie atakować.
- Przyjąłem. Powiedz Orłom, aby dokonały zrzutu 100 metrów za planowaną pozycją.
Oba skrzydła, a także środek ruszyły na przeciwników wpychając ich coraz bardziej w strefę rażenia bombowców. Gdy Eris i reszta przelecieli nad polem bitwy na dole nie pozostał już nikt żywy.

Rozdział 3. "Koniec?"
- Laval!
- Lastes!
- Cieszę się, że cię widzę.
- Ja też. Gdzie się podziewałeś?
- Zwoływałem kilku przyjaciół.
- Dobrze, że wróciłeś.
- Mam pytanie. Czy gdybyś ty musiał odejść, a mnie by nie było, myślisz, że Straż by przetrwała?
- Tak. Jestem pewien, że przetrwałaby.
- To dobrze.
Rozmowę przerwał gigantyczny huk.

Rozdział 4. "Archiwa Mroku cz.3"
Przeddzień ostatecznej bitwy.
- Właśnie ujrzeliśmy tajną broń Światła.
- Tak jak myśleliśmy, potrzebowali oni jednego, obiektu EXODUS-1.
- Tajna broń jest ukryta dokładnie pod Areną.
- Nawet jeśli przegramy bitwę, Prałatka La'Ella zniszczy naszych wrogów.
- Archiwa ulegną samozniszczeniu w momencie, gdy ostatnia nadzieja upadnie.
- Podpisano Leopald. Mistrz Zakonu Mroku. Jeden z Pradawnych.

Rozdział 5. "Krew i Łzy"
Rozmowę przerwał gigantyczny huk. Gdy Laval i Lastes podnieśli wzrok ich oczom ukazał się M.O.A.
- Kryć się!
Machina zaczęła siać spustoszenie. Uzbrojona w 500 karabinów maszynowych i 100 wyrzutni rakiet z pancerzem grubości jednego metra, machina ta została stworzona jako ostatnia deska ratunku, dla plemion Chimy na wypadek ataku Lodowych Łowców. Ale o nich kiedy indziej.
- Lastes! Jak to powstrzymać!?
- Nie da się. Jest jedno wyjście.
- Jakie?
- Żywioły. Połączenie wszystkich istniejących Żywiołów.
- Ale my mamy tylko 5.
- Chodźcie za mną. Ustawcie się półkolem obok mnie.
EOS 1 i Lastes stanęli przed wielką machiną.
- Uwolnijcie swoje Żywioły. Każdy po koleji.
- Ogień!
- Wiatr!
- Woda!
- Ziemia!
- Roślinność!
- Dobrze! Wytrzymajcie! Błyskawica! Burza! Światło! Mrok! Pustka! Mądrość! Ostrza! Dźwięk! Trucizna! Lawa! Lód!
Potęga pierwotnej Straży! Mistrz Żywiołów Dzikości!
Arena wypełniła się Światłem, a potem wszystko zgasło. Po chwili cała Chima wróciła do normy. Jedyną różnicą był wielki robot po środku Areny. Spojrzenia wszystkich nie były skierowane na niego, a na umierającego Lastes'a.
- Żyj! Nie umieraj! Ktoś musi pilnować Straży.
Ostatkiem sił Lastes zdążył wypowiedzieć jedno zdanie.
- Kula... na... jego... piersi... głupcze... mnie... nie... pomożesz... ale... jej... zdążyłbyś... pomóc...
Wypowiedziawszy to iskra Lastes'a zgasła. Nad Areną zgromadziły się chmury burzowe.
- Kula!
Laval pobiegł czym prędzej do giganta.
- Nie! Nie! Nie! Nie! Nie!
Lellis natychmiast pobiegła sprawdzić co się stało. Tak samo jak reszta Straży. Lellis ujrzała najdziwniejszą rzecz w swoim życiu. Zobaczyła łzy płynące wartkim strumyczkiem po policzkach Laval'a. Ten bezuczuciowy zabójca stał się dla niej tylko skrzywdzonym przyjacielem. Instynktownie podeszła i uklękła koło niego. Gestem powstrzymała resztę przed podchodzeniem. Gdy Laval się odsunął ujrzała powód jego łez. W piersi giganta leżała martwa Lassa.
- Przynajmniej teraz będziesz miał pewność, że jest tam gdzie sądzisz.
Laval przez łzy zdołał wypowiedzieć tylko jedno.
- Masz rację Lellis. Dziękuję ci, że byłaś przy mnie.
- Nie ma za co. Wygląda na to, że twoi podwładni domagają się przemowy.
Laval wstał zostawiając ciało swojej ukochanej. Stanął tak, aby wszyscy go widzieli. A Lellis stanęła obok niego.
- Dziś poległo mnóstwo dobrych ludzi. Przez bardzo długi czas będziemy opłakiwać śmierć naszego przywódcy Lastes'a. Stratą być może nawet większą jest śmierć Lassy przyszłej Królowej Lwów. Jednak mimo tego ten dzień będzie opiewany w chwałę. Będzie radosnym wspomnieniem. Dziś to bowiem Straż przestanie rządzić się wolą jednej osoby. Straż będzie dowodzona przez najbardziej zasłużony oddział. Przez EOS 1. Nie możemy myśleć o przeszłości. Musimy rzucić ją za siebie i zacząć myśleć o jutrze. Zacznijmy więc od godnego pochówku każdego poległego. To wszystko co mam wam do powiedzenia.
Wszyscy zabrali się do zbierania ciał poległych kompanów i rozpoczęli przygotowania do ich pochówku. Laval tymczasem udał się z powrotem do Lassy. Razem z nim udała się Lellis.
- Znowu. Znowu.
- O co chodzi?
- Znowu popełniłem błąd. I znowu ktoś przez to umarł.
Lellis wzięła Laval'a za rękę.
- Nie możesz się obwiniać o wszystko. Jak sam powiedziałeś, najważniejsza jest przyszłość.
- Powiedz mi jedno.
- Słucham.
- Skąd w tobie tyle mądrości?
- Miałam bardzo dobrego przyjaciela, który nie zamartwiał się tym co było, a tym co będzie.
- Chodź. Musimy pomóc innym w pogrzebie.
- Już lecę.

Rodział 6. "Koniec"
Laval nareszcie pochował Lassę. Swoje miejsce w krypcie królewskiej miał także Lastes. Długo opłakiwano straty, lecz Laval miał jeszcze jedną rzecz do załatwienia. Zwołał wszystkich pozostałych Strażników.
- Dziś mamy ważny dzień. Ja Laval zrzekam się należności do Straży. Pozostanę jej biernym członkiem, a moim zastępcą w 1. Elitarnym Oddziale Straży zostaje Lellis. W ślad za mną podążyła także moja przyjaciółka Eris. Ją natomiast zastąpi Wollan. Chciałbym was pożegnać. Szczerze mówiąc będzie mi was brakować. Ale jestem pewien, że nasze drogi się jeszcze skrzyżują.
Cała Straż zebrała się, aby pożegnać weteranów. Cała historia zmieniła swój tor. Callen został nowym łączniowcem. Erin złożył wymówienie i odszedł ze Straży tydzień później. Rin pozostał jako bliski przyjaciel Erianny i doradca EOS 1 do spraw zaopatrzenia. Natomiast Eris i Laval wrócili do normalnego życia. Jednak nie mogli się nim nacieszyć zbyt długo. Powodem, dla którego musieli porzucić swoje sprawy był Taniec Lisów.

Oto oficjalny koniec Historii o Straży Żywiołów. Przez cały czas dopingowaliście mnie i nagradzaliście pozytywnymi ,ocenami. Cieszę się, że nie odeszłem w zapomnienie. Chciałem stworzyć opowieść, do której chciałoby się wracać. Sądząc po waszych uwagach myślę, że mi się udało. Tak więc nie przeciągając, żegnam się z wami. Oto ostatnia  ( Najprawdopodobniej ) edycja tej opowieści. Teraz przyszła pora na Epokę Niestabilności.

Imiona:
Marcin K.
Fabuła:
Marcin K.
Lokacje:
Marcin K.
Źródła inspiracji:
Moje marzenia.
Muzyka.

Już w następnej historii.
Wilki przejmują kontrolę nad Chimą. Laval próbuje ustabilizować sytuację. Shadowind stara się wspierać dobre plemiona Chimy. Cragger odzyskuje kontrolę nad sobą. Tylko na jak długo? O tym wszystkim w Epoce Niestabilności.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.