FANDOM


W Magicznej Krainie Chima, zjednoczone plemiona dalej walczą z Lodowymi Łowcami. Laval, Cragger i Eris, odkryli niezwykłą Świątynię Feniksów, poznali Fluminoxa i Flinxa oraz dostali ogniste CHI. Laval i Cragger musieli przejść próbę ognia, po której dostali ogniste CHI. Po tym wszystkim wrócili na terytorium bobrów, gdzie toczyła się zaciekła bitwa. Na szczęście przybyli w samą porę i ocalili wioskę bobrów przed zlodowaceniem. Nadzieja została odnaleziona, ale czy nasi bohaterowie wygrają z Lodowymi Łowcami?

Oto...LEGENDY CHIMA

(czołówka)

- Lavalu, zbudź się - zawołał tajemniczy głos, podobny do głosu Lagravisa, ojca Lavala.

- Co się dzieje tato! Eeee, tato?

Lecz odpowiedź nie nadchodziła.

- To może to ty wujku Lavertusie? Przecież ostatnio ciebie widziałem - mówił Laval, przecierając zaspane oczy.

- Co? Gdzie ja jestem?! - wołał ze zdumieniem widząc jedynie ciemność.

- Jesteś wszędzie i nigdzie zarazem - odpowiedział ten sam zakapturzony wojownik, który uratował Lavala i Craggera.

- Hej, ty!

Lecz nieznajomy znowu się nie odzywał.

- Do Ciebie mówię! Odezwij się wreszcie!

Ale tajemnicza postać jak na złość nie odpowiadała. Nagle, wielkie trzęsienie ziemi rozwarło dziurę w ziemi, a Laval zobaczył w niej jasność, lecz do niej spadał.

- Laval, Laval! Obudź się wreszcie! - wołał Cragger do Lavala na samym środku bitwy.

- Aaaa! Hę? Co się stało, gdzie ja jestem? I dlaczego mój czołg się topi w wodzie?!

Rzeczywiście. Ognisty pojazd Lavala, przypominający lwa, właśnie powoli się topił w lodowatej wodzie bagien krokodyli.

- Laval! Podaj mi rękę! - wołał Cragger trzymany przez Eris w powietrzu.

- Dobrze.

- Chłopaki, streszczajcie się, bo nie uniosę was wszystkich przez długi czas!

Wtem tuż obok Eris przeleciały dwa lodowe pociski, wystrzelone przez gigantyczną machinę Mauli!

- No wreszcie. Sir Fangar będzie bardzo zadowolony. Prawda mój mały Mungusku?

- Tak mamusiu!

I wtedy na Eris, Craggera i Lavala runął deszcz lodowych pocisków. Na szczęście Eris zdążyła uciec, trzymając lwa i krokodyla oraz wsadzając ich obu do pojazdu Craggera. Natomiast Eris, poleciała do swojego ognistego orła.

- Poczekaj Laval, zaraz wyciągnę stamtąd twój pojazd z tej wody moją wyciągarką.

I mówiąc to, Cragger wystrzelił ze swojego pojazdu mały hak, który zakotwiczył się w pojeździe Lavala.

- A teraz jedziemy, tylko musimy się pospieszyć.

Chilę potem, Laval (już w swoim czołgu) jechał z Craggerem (oczywiście Cragger był w swoim pojeździe), mając nad głową Eris (w ognistym orle) do Świątyni Lwów.

- Laval, dlaczego zasnąłeś? - spytał Cragger.

- To ja zasnąłem? - odpowiedział oszołomiony Laval.

- Tak zasnąłeś, a ja to wszystko widziałam z góry - odpowiedziała Eris.

- A możesz mi to opowiedzieć Eris? Bo coś nie za bardzo pamiętam.

- Oczywiście. Więc to było tak. Kiedy byliśmy już na krokodylich bagnach, a jechaliśmy tam bo chcieliśmy je rozmrozić, nagle zasnąłeś w swoim czołgu. Wpadliśmy wtedy w pułapkę Łowców którzy tam nas się spodziewali. Twój czołg nie zahamował i dalej jechał prosto. Pułapka Łowców, to był zniszczony lód, który pod ciężarem naszych maszyn miał się zawalić, a my mieliśmy wpaść do wody. Na szczęście, albo też niestety, twój czołg wjechał do tej wody i stanął, a Cragger i ja, uratowaliśmy Ciebie i twój pojazd.

- Łał. I ja to wszystko przespałem?

- Nooo. Tak - odpowiedział Cragger.

- Może mały wypad do Świątyni Feniksów nam nie zaszkodzi?

- Dobrze. Chodźmy więc do Świątyni.

W ŚWIĄTYNI FENIKSÓW...

Laval dalej rozmyślał co go spotkało w jego śnie. Wydawało mu się, że to mu się nie śniło, tylko naprawdę gdzieś się przeniósł. Nagle tuż obok Lavala, potrącając go, przebiegł ten sam tajemniczy wojownik.

- Hej, ty! Zatrzymaj się! - wołał Laval wstając z podłogi świątyni.

Mówiąc to, zaczął go gonić.

- Laval, stój! - zawołał Cragger i Eris.

- Czekajcie, zaraz wrócę!

Tajemniczy wojownik wybiegł ze Świątyni Feniksów i z niej wyleciał, kradnąc jeden z podniebnych śmigaczy Feniksów. Natomiast Laval, dobrze zapłacił feniksowi za wynajem tego ścigacza (a kosztowało go to aż 7000 monet!) i zaczął ścigać wojownika w powietrzu. Zakapturzona postać wylądowała na dużej polanie i wbiegła do dużej jaskini. Laval nie odpuszczał, aż nagle, postać się zatrzymała na środku jaskini, a Laval ją dogonił i też się zatrzymał.

- Co to ma znaczyć!? Nagle prześladujesz mnie w snach, później znajdujesz się w Świątyni Feniksów, kradniesz podniebny ścigacz feniksa i tak po prostu się zatrzymujesz?

- Za niedługo otrzymasz odpowiedzi na te wszystkie pytania, ale teraz popatrz mi głęboko w oczy.

I wojownik się odwrócił. Laval zobaczył jedynie jego oczy i wpatrywał się w nie, jak kazał mu wojownik. Im dłużej patrzył, tym więcej wspomnień widział i tym bardziej stawał się senniejszy, zobaczył wszystkie niedawne wspomnienia, od zabaw z Craggerem, po jego złe uczynki i przygody jego drużyny w Krainach Zewnętrznych, aż do teraz, przyjęcia ognistego CHI i tej pogoni za tym wojownikiem. Laval w końcu zasnął, a tajemniczy wojownik zdjął wypukłe gogle, wyglądające jak oczy. Wyjął ze swojej kieszeni słoik z niebieską cieczą, dał jej dwie krople na dwa kolce i wbił je. Jeden do prawej ręki Lavala, a drugi do swojej, a Laval się ocknął.

- Co ty mi zrobiłeeeś!!

Jego oczy zaświeciły się na niebiesko, tak samo jak prawdziwe oczy wojownika, a po tym wszystkim powiedział spokojnym głosem.

- Jesteś moim panem.

- Zniszczysz Craggera i Eris gdy tutaj przyjdą.

- Zniszczę Craggera i Eris gdy tutaj przyjdą - powtórzył Laval.

- Jeżeli tu nie przyjdą to wytropię ich i wtedy zniszczę.

- Jeżeli tu nie przyjdą to wytropię ich i wtedy zniszczę.

CIĄG DALSZY NASTĄPI...

NASTĘPNA OPOWIEŚĆ: Wizje.